Dlaczego warto być uważnym

focusTylko spokojny, skupiony umysł jest w stanie utrzymać nas w równowadze. Tylko wtedy, gdy zatrzymamy biegnące myśli, gdy skupimy na tym, co dzieje się w tej jednej chwili, możemy działać skutecznie. Zauważ, że kiedy robimy kilka rzeczy równocześnie, stajemy się mniej efektywni, popełniamy błędy, zapominamy, gubimy siebie i różne przedmioty. Kiedy zaś jesteśmy uważni, wszystko wokół jakby zwalnia, porządkuje się i daje ogarnąć. Przytomność umysłu nie jest jednakże tak oczywista, jak by się mogło wydawać. W dzisiejszym świecie tak wiele rzeczy nas rozprasza, tyle spraw piętrzy się w głowie: telefony, maile, terminy, piny i loginy – wszystko to zajmuje naszą pamięć i uwagę. Przestajemy rozumieć co znaczy spokój i cisza, zaczynamy się źle czuć, kiedy mamy z  nimi do czynienia.

Niedawno uczestniczyłam w szkoleniu mindfulness dla pracowników pewnej dużej korporacji.  Elementem szkolenia była krótka medytacja mająca na celu utrzymanie przez chwilę uważności. Jedna z uczestniczek po minucie wyszła z sali. Potem, zapytana co się stało, przyznała, że nie mogła sobie poradzić z otaczającą ciszą i tym, że nic nie robi. Jej umysł na siłę zaczął szukać ucieczki od chwili obecnej. To ją zwyczajnie przeraziło. Smutne to, bo pokazuje w jak oszalałym środowisku przyszło nam żyć i jaki zgubny wpływ  ma ono na nas samych. A uważność to jeden z najlepszych sposobów jaki znam, by sobie poradzić z otaczającym chaosem.

Dla potwierdzenia moich słów, proponuję krótki test: przypomnij sobie, ile razy musisz się wracać, by sprawdzić, czy drzwi do mieszkania są zamknięte? Ile razy po wyjściu z domu myślisz o tym czy wyłączyłeś żelazko, albo czy zakręciłaś gaz w kuchence? Dlaczego tak się dzieje? Bo jesteśmy nieuważni. Robiąc jedno, myślimy o drugim. Uznaliśmy, że tak jest wydajniej. Nic bardziej mylnego – ile razy bowiem musiałaś/musiałeś wracać do domu, aby sprawdzić czy wszystko jest w porządku? Ile razy w panice szukasz kluczy od samochodu, bo nie pamiętasz gdzie leżą? Wydaje nam się, że jeśli nie zajmujemy się tak zwanymi drobiazgami, to mamy czas na głębokie, ważne przemyślenia. Ale zauważ jakie myśli krążą najczęściej po twojej głowie? Czy aby na pewno warte są podzielenia się z innymi? Czy rzeczywiście mają takie znaczenie i wagę? A może to zwykła paplanina, bezkształtna pulpa złożona ze wspomnień i przypuszczeń? Ile razy w ciągu dnia jesteś tak naprawdę obecny, w pełni świadomy swego istnienia w tym konkretnym miejscu i czasie?

Nie wiedzieć czemu gatunek ludzki upodobał sobie życie w matriksie własnych wyobrażeń, zamiast życia, które mu zostało dane. I zamiast żyć, doświadczać, uczyć się i rozwijać, my tkwimy w nierealnych światach, myślokształtach, które uparcie bierzemy za rzeczywistość i marnujemy dany nam czas. Odkrycie tego jest dość bolesne – bo trzeba sobie najpierw uświadomić, ile lat z życia przepadło bezpowrotnie, ale daje to także pocieszenie – bo od momentu otrzeźwienia, można zacząć żyć świadomie i uważnie. A to – chociaż brzmi być może górnolotnie – jest bardzo praktyczną umiejętnością. Dla przykładu – ja często robię sobie niechcący krzywdę – a to wejdę na szafę, a to napadnie mnie biurko, a to ściana zastąpi mi drogę. I dzieje się tak zawsze, gdy tracę uważność, gdy zamiast myśleć o tym co się  właśnie dzieje wokół mnie, zaczynam myślowe „wędrówki Pyzy”. To samo dzieje się, gdy odkładam coś odruchowo, mechanicznie wykonuję codzienne czynności i się spieszę. Wtedy uważność znika, a w jej miejsce pojawiają się problemy – niby drobne niedogodności, ale skumulowane potrafią uprzykrzyć człowiekowi życie.

foto: Abdulhamid AlFadhly/freeimages.com
Jeśli Ci się spodobało, podaj dalej :)
  • 19
    Udostępnienia
Bookmark the permalink.

Comments are closed