Jakość ma znaczenie

W języku japońskim istnieje wyrażenie „menmitsu no kafu”, które oznacza człowieka, który jest bardzo staranny we wszystkim, co robi, a także dbającego o dobro innych. To bardzo typowe dla Japończyków, których kojarzymy właśnie z wyjątkową starannością i dokładnością. Wystarczy wspomnieć kwiatowe ikebany, ceremonię parzenia herbaty, wykuwanie katan czy kintsugi – sztukę naprawy ceramiki. Tam wszystko ma znaczenie, ma swój czas i miejsce, nic nie robi się byle jak, bo praca świadczy o człowieku, sama w sobie zresztą traktowana jest często jako rodzaj medytacji, zewnętrzny wyraz głębokich procesów mentalnych zachodzących podczas wykonywania nawet najbanalniejszych czynności.Dzięki temu zarówno proces, jak i samo dzieło, nabierają zupełnie innego wymiaru – chciałoby się powiedzieć – duchowego. Warto się tego od Japończyków nauczyć – szczególnie w czasach, gdy zalewa nas bylejakość, tandeta, prostactwo i miałkość. Żyjemy w czasach bez Jakości. Celowo piszę o niej z dużej litery, bo chodzi tu o coś więcej niż jakość przedmiotu, którą najczęściej (i błędnie) utożsamiamy z jego ceną. Tu chodzi o Jakość Rzeczywistości – o to, co tworzymy wokół siebie we wszystkich aspektach – fizycznym, intelektualnym, etycznym, moralnym, psychologicznym, duchowym i wielu innych.

Przyjrzyjmy się zatem swojemu codziennemu życiu, temu, co najbliższe: jak wygląda nasze biurko, nasze łóżko, nasze otoczenie? Czy buty są ułożone równo, czy rzucone gdzieś w kąt? Czy mamy zwyczaj składać swoje ubranie, czy upychamy je nogą w szafie? Czy przestrzeń wokół nas jest pusta i uporządkowana, czy zagracona i zaśmiecona? Wbrew pozorom to ma znaczenie dla naszej świadomości, jest głęboko z nią połączone i ma wpływ na nasze życie. Także to wewnętrzne – na reakcje, emocje i sposób widzenia świata. Można to łatwo sprawdzić. Wystarczy zastanowić się jak odpisujemy na smsy lub maile? Jak mówimy? Ile staranności wkładamy w procesy myślowe, oceny i osądy? Jak radzimy sobie z chaosem rzeczywistości? Na ile przykładamy się także do tego, czego nie widać? Jak żyjemy z ludźmi? Jakusho Kwong, buddyjski mnich i nauczyciel, podkreśla, że w tym właśnie wyraża się nasza Wielka Jaźń, Wielki Umysł, zawierający wszystko.

Podczas posiłku, w cieniu naszego dostojnego dębu, shuso mówił o pałeczkach. Widziałem, jak w trakcie jedzenia zetknął palcami ich końce, uśmiechając się przy tym. Gdy skończyliśmy jeść, wygłosił krótki wykład na temat pałeczek:  – Wydaje mi się, że pałeczki dobrze się czują, ilekroć składam je razem – powiedział.
Podobnie i ja postępuję ze swoimi butami. Zdejmując je, nie ciskam ich byle jak na ziemię ani nie zrzucam z nóg, bo przecież to właśnie buty wszędzie mnie prowadzą. Jestem im wdzięczny. Bez nich donikąd bym nie dotarł. Pomagają moim stopom, więc kiedy je zdejmuję, stawiam jeden tuż obok drugiego. Szanuję te nieczujące istoty.*

 

Stłuczoną ceramiczną miskę można wyrzucić. Można też naprawić ją złotem. Można wlać w siebie filiżankę kawy, można też się nią delektować. Można zjeść obiad z nosem w telefonie lub komputerze, można te docenić smak i zapach potrawy oraz pracę, którą ktoś włożył w przygotowanie dla nas posiłku. Zmieniając swoje nastawienie do rzeczywistości – zmieniamy swoją Świadomość, zmieniamy nawyki, reakcje i przyzwyczajenia. Stajemy się uważniejsi, staranniejsi, lepsi. Stajemy się „menmitsu no kafu”.

Dbałość o jakość daleka jest od skrajnego perfekcjonizmu, który – jak każda skrajność – wypacza ideę, z której się wywodzi. Aby coś było idealne, nie musi być doskonałe. Jakość, o której piszę ma inne źródło, niż małostkowe czepianie się detali. To sytuacja, kiedy staramy się zrobić coś najlepiej jak umiemy, nawet, jeśli nikt inny nie zobaczy owocu naszej pracy. To również umiejętność odpuszczenia tam, gdzie nie można zrobić więcej, to bardziej podejście do sprawy i intencja, a nie wyłącznie końcowy efekt. To Jakość, która małymi krokami przekłada się na całe nasze życie – na wszytko, co robimy, co mówimy, co myślimy. Jakość, której nie narzucamy innym, bo to nasza własna droga, nasze 道 (do).
Taka Jakość ma znaczenie – zarówno dla nas, jak i dla świata. Wbrew pozorom mamy wpływ na to, jak wygląda rzeczywistość w makroskali, bo to my – w swojej wielości – ją tworzymy. Nic nie przychodzi faksem z nieba, nie ma żadnych „onych” – zawsze to „my”, ludzie. I dlatego tak ważne jest, by każdy z nas o tę Jakość zadbał, nawet, jeśli to tylko nasze biurko, nasza para butów i nasza stłuczona miska.

* Jakusho Kwong „Bez początku, bez końca. Intymne serce zen”, Wyd. Charaktery 2017, str. 97

foto: www.thisiscolossal.com

 

 

Jeśli Ci się spodobało, podaj dalej :)
Bookmark the permalink.

Comments are closed