Jestem, czyli sposób na lepszy świat

Bywa, że zwykły uraz, na pozór niezbyt groźny, może zmienić cale nasze życie. I to nie tylko w wymiarze fizycznym, ale także duchowym. Spotkało to Toma Shadyaca, reżysera kasowych komedii hollywoodskich, takich jak m.in.: „Ace Ventura”, „Gruby i chudszy” i „Bruce Wszechmogący”. Kiedy pewnego razu uległ wypadkowi, w wyniku którego złamał rękę i nogę, stało się coś, co odmieniło go na zawsze.
Wielu z nas łamie ręce i nogi, ale większość po kilku tygodniach niewygody i bólu, męczącej rehabilitacji, wraca do dawnych zajęć, z ulgą przyjmując dobrodziejstwo sprawnych kończyn. Tom skończył jednak z zespołem stresu pourazowego, który – jak wiadomo – już tak banalny nie jest i może prowadzić do głębokiej depresji i prób samobójczych. Kiedy więc nasz bohater stracił chęć do życia i czekał, aż to z niego spokojnie ujdzie, nagle i niespodziewanie dla samego siebie odkrył coś, co postawiło go na nogi. Prawdę starą jak świat, jednak dla wielu niedostępną. Kiedy dokonał tego odkrycia, postanowił podzielić się nim z innymi i tak powstał film o enigmatycznym tytule „I Am”, czyli „Jestem”. W polskiej wersji dodano jeszcze podtytuł: „Historia mojej choroby psychicznej”. Jednak i on niewiele wyjaśnia.

„W naturze obowiązuje podstawowa zasada: nikt nie powinien posiadać więcej, niż potrzebuje, a jeśli tak się dzieje – obumiera – to prawo naturalne, a nadmiar zawsze prowadzi do zagłady”

 

Czym jest zatem ta ukryta prawda? Wiedza, która przywróciła do życia człowieka pogodzonego ze śmiercią? To świadomość i głębokie przeświadczenie o tym, że jako ludzie nigdy nie jesteśmy odizolowanymi jednostkami – chociaż nasza kultura tak chętnie ów skrajny indywidualizm podkreśla. Że żyjąc wbrew prawdziwej, ludzkiej naturze, popadamy w coraz większy obłęd, konsumując, zbierając, rywalizując, walcząc o wszystko ze wszystkimi, że możemy coś znaczyć wyłącznie kosztem innych, że dobra materialne lub władza czynią nas lepszymi i bardziej szczęśliwymi.
W ten sposób jesteśmy, niestety, wychowani, a współczesna nauka to podkreśla i nadal propaguje taki właśnie punkt widzenia – iż człowiek przede wszystkim jest jednostką, a potem dopiero istotą społeczną. Jednak to rodzi wiele problemów, m.in. izolację, pasywność i apatię. Wraz z rozwojem konsumpcjonizmu, pojawia się deficyt szczęścia – o czym coraz głośniej mówią badacze, alarmujący, że nigdy jeszcze zachodnie społeczeństwo nie czuło się tak nieszczęśliwe, samotne i zestresowane.

„Ludzie dążą do posiadania dóbr, lecz nie zadają sobie pytania czy te dobra czynią ich szczęśliwymi”

 

Tom dowodzi także, że wpajana nam od dziecka konieczność rywalizacji oraz dominacji nie jest cechą wrodzoną ani ludziom, ani nawet zwierzętom. Doświadczenia pokazują, że bardziej pożądana i logiczna jest kooperacja, a decyzje np. w stadach zapadają nierzadko na zasadzie świadomego wyboru większości członków grupy (tak o wyborze wodopoju decydują jelenie. To nie osobnik alfa, ale wspólna decyzja 51%  stada decyduje o wyborze kierunku drogi do wodopoju).

A zatem poczucie więzi, współpraca, empatia są bardziej naturalne niż rywalizacja i walka. To te pozytywne emocje wywołują w nas uczucie pozytywnego uniesienia wywołanego wydzielaniem się endorfin. Można to łatwo sprawdzić na sobie i swoich znajomych. Kiedy przyglądamy się zdarzeniu, w którym ludzie pomagają sobie na wzajem (albo np. zwierzętom), czujemy zazwyczaj miłe wzruszenie. Nie znam zdrowej na umyśle osoby, która zareagowałaby w takiej sytuacji złością czy rozdrażnieniem.

„W rdzennych kulturach pierwotnych najwyżej ceni się zdolność do współpracy, rywalizacja nie stanowi wartości, zaś zaciekła rywalizacja traktowana jest jak choroba umysłowa”

 

A zatem wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Zupełnie jak pojęcie ubuntu, które w języku xhosa oznacza „Jestem, ponieważ jesteśmy”. To zaś rodzi pewne konsekwencje. Jak bowiem w takiej sytuacji przejść obojętnie obok czyjegoś cierpienia? Jak pozwolić na niesprawiedliwość i okrucieństwo? Jak walczyć? Jedyne co można zrobić, to starać się zmienić świat na lepszy. Być. W pełni, świadomie, współodczuwająco. To przejście do innego poziomu świadomości. Tomowi się udało. I chociaż sprzedał wartą miliony dolarów posiadłość, odrzutowiec i auta, sprawia wrażenie wyjątkowo szczęśliwego człowieka. Nadal pracuje i zarabia pieniądze, ale chętniej dzieli się dobrami, pomaga bezinteresownie innym i stara się zmienić świat na lepszy. Jego credo brzmi: „kochaj i bądź”. Bo jak twierdzi Rumi, XIII wieczny poeta i mistyk – „samo istnienie jest powodem do zachwytu”.

W poszukiwaniu sensu, spokoju lub inspiracji do zmiany życia na lepsze, zachęcam do obejrzenia tego filmu. Można się nie zgadzać z jego tezami, ale warto je poznać. Film dostępny jest w internecie w polskiej wersji językowej.

Wszystkie cytaty pochodzą z filmu „I Am” Toma Shadyaca. W filmie wypowiadają się naukowcy, autorzy książek, lekarze, duchowni i dziennikarze.

Jeśli Ci się spodobało, podaj dalej :)
Bookmark the permalink.

Comments are closed