Nasze emocje to nie my

emocje1Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne, ale kiedy bliżej się przyjrzeć… Bo czy kiedy wyciszysz umysł i nie skupiasz się na towarzyszących ci emocjach, czy przestajesz być sobą? Raczej nie. Poza tym emocja bez ciebie i twojej uwagi przestaje istnieć. Zatem nie ma sensu utożsamiać się z czymś tak eterycznym i nietrwałym. Poza tym różnie reagujemy na podobne bodźce — raz jakieś zdarzenie wywoła w nas gniew, a innym razem tylko wzruszymy ramionami. Czy w takiej sytuacji uzależnianie życia od tak chimerycznych i nieobliczalnych bytów, jakimi są emocje, ma sens? Może lepiej, zamiast pozwolić im zarządzać nami, my będziemy zarządzać nimi?
Emocje towarzyszą nam przez całe życie i trudno się od nich oderwać. Zresztą one — jak dobra przyprawa — dodają życiu wyrazistości. Ważne jednak, by nie przesadzić. O ile szczypta bazylii poprawi smak dania, o tyle obiad przygotowany wyłącznie z niej, będzie niezjadliwy. Umiejętność nieprzywiązywania się do emocji to jednak trudna sztuka i nie jest łatwo ją posiąść. W stresujących sytuacjach nie myślimy analitycznie, ciało migdałowate uruchamia mechanizm ucieczki albo walki i reagujemy często w sposób niekontrolowany. Potem dopiero, gdy ochłoniemy, zastanawiamy się, co właściwie zaszło, często mamy wyrzuty sumienia, że zareagowaliśmy zbyt emocjonalnie, nieadekwatnie do sytuacji, jest nam głupio albo przykro. Czasami usprawiedliwiamy się przed sobą, by poprawić samopoczucie.

Dobra wiadomość jest taka, że można nad tym zapanować. Kiedy jesteśmy uważni, łatwiej nam dostrzec nastroje i emocje, które nam towarzyszą w danej chwili. Kiedy je zaś zauważymy, możemy poszukać przyczyn. Może się okazać, że irytuje nas coś nie dlatego, że jest irytujące, ale z powodu naszego złego humoru, rozdrażnienia lub przygnębienia. Nie ma znaczenia, co jest powodem, kiedy zauważysz emocję i spróbujesz przyjrzeć się jej nieco z boku, nagle odkryjesz, że ona blaknie, czasami nawet wydaje się śmieszna lub absurdalna. Wtedy łatwo ją puścić i pomachać jej na pożegnanie. Zapamiętaj ten stan.

Kiedy czujesz się nieswojo, postaraj się rozpoznać, co jest tego przyczyną. Jeśli można to zmienić i naprawić — zrób to, natomiast jeśli to tylko emocja o „bliżej niezidentyfikowanej proweniencji”, stwierdź fakt jej istnienia, ale jako osobnego bytu, niezależnego od ciebie — na przykład: „czuję w sobie lęk”, „czuję napięcie i rozdrażnienie”. Nie mów: „jestem rozdrażniony, wystraszony” itp. Zauważenie emocji w sobie skutecznie odbiera jej moc sprawczą i chociaż nadal w nas pozostaje, nie czyni już tak wielu szkód.
Dobrze przyglądać się sobie z pozycji postronnego obserwatora — bez przywiązania do własnych ocen, poglądów i przekonań. A kiedy potrafisz przyglądać się z boku swoim emocjom i myślom, stajesz się panem lub panią własnego życia. To ty decydujesz czy chcesz w nim grać rolę ofiary, mentalnego dziecka lub nastolatka, czy raczej bierzesz pełną odpowiedzialność za to, co się z tobą dzieje. Nie szukasz wówczas winnych, gdy coś idzie nie tak, nie masz żalu do losu i świata, że twoje plany wzięły w łeb i nie wypłakujesz się w rękaw przyjaciołom, gdy spotka cię niepowodzenie. I chociaż trudne sytuacje nadal cię spotykają, umiesz z nich wyciągnąć naukę, porażkę traktujesz jak kolejną okazję do zdobycia doświadczenia, bo tylko od ciebie zależy, jak na nią spojrzysz. Rzeczy wokół nie są ani dobre, ani złe — to od naszej interpretacji zależy, jak będziemy je postrzegać.

Foto: Felix atsoram/freeimages.com
Jeśli Ci się spodobało, podaj dalej :)
Bookmark the permalink.

Comments are closed