Dlaczego warto medytować

Znam tylko jedną skuteczną (i do tego całkowicie darmową) metodę, która pozwala na zachowanie zdrowia, spokoju i pogody ducha. To właśnie medytacja. Nie tylko pozwala się wyciszyć i zatrzymać myślową „biegunkę”, ale również wyraźnie zwiększa naszą umiejętność radzenia sobie z problemami i stresem. Pozwala spojrzeć na życie, na innych i na siebie samego bez napinki. Nawet kiedy wszystko wokół wydaje się snem wariata, medytacja pozwala zachować zdrowy dystans i dostrzec wyjście z najtrudniejszej sytuacji.

czytaj dalej

Jak pokonać zniechęcenie?

Ktoś, kto znajdzie kiedyś skuteczną odpowiedź na pytanie „jak pokonać zniechęcenie?”, w szybkim tempie dorobi się fortuny na poradach, mentoringach i wszelkiej maści szkoleniach. Póki co – musimy radzić sobie sami. Lepiej lub gorzej, znajdujemy więc sposoby, by ujarzmić bestię, a przynajmniej nie dać się powalić. Ja znam kilka sposobów, chociaż nie wszystkie radziłabym wdrażać w czyn, bo choć przynoszą szybkie rozwiązanie i ulgę, to na dłuższą metę mogą być kłopotliwe. Ale sama świadomość, że są, także sporo nam daje.
czytaj dalej

Problemy z problemami

Większość z nas, gdyby miała spisać historię własnego życia, zatytułowałaby ją dokładnie tak samo jak Jack Lucas, bohater filmu „Fisher King„. Z okładki takiej autobiografii rzucałby się w oczy napis: „To nie był, kurwa, piknik”. Życie na ogół nie szczędzi nam problemów, ale czy jest jakiś sposób na to, by z tej nierównej walki wyjść bez poważniejszych obrażeń?
czytaj dalej

Zmartwienie nie ma sensu

zmartwienieJest takie tybetańskie przysłowie, które mniej więcej brzmi tak: „jeśli problem da się rozwiązać, to nie ma się czym martwić, jeśli zaś nie da się go rozwiązać, martwienie się nic nie pomoże”. Dla nas, w znakomitej większości wychowanych w duchu martwienia się na zapas i na wszelki wypadek, to dość trudne do pojęcia – i nie mówię tu o intelektualnym ogarnięciu, bo to przychodzi łatwo. Myślę raczej o głębokim zrozumieniu i zastosowaniu w życiu.
czytaj dalej

Dystans i samoakceptacja

lazy

Nawet po kilku latach ćwiczeń jogi, chociaż doskonale wiedziałam, że każdy z nas ma inne możliwości, zdarzało mi się przyglądać osobom ćwiczącym obok z ukłuciem zazdrości w sercu, kiedy widziałam, że nie idzie mi tak dobrze, jak im, że nie potrafię wykonać np. upawisztha konasany (pozycji kąta posadzonego – wygląda mniej więcej tak: siedzimy z wyprostowanym kręgosłupem, nogi rozszerzone mocno na boki, proste w kolanach, łapiemy się za palce stóp i pochylamy do ziemi), bo moje ścięgna pod kolanami nadal ostro protestują, pomimo, iż ćwiczę już tak długo.
czytaj dalej