Moc świadomego życia

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, jaką daje nam medytacja, coś, co jest największym profitem z jej praktykowania, wybrałabym rozwój Świadomości — takiej przez duże „Ś”, świadomości życia, świata, emocji, siebie i innych. Świadomości wrażliwej, troskliwej, dającej schronienie, a tym samym poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa i spokoju. Bo od tego rodzaju świadomości tak naprawdę wszystko się zaczyna i na nim wszystko się kończy. To ona niesie za sobą uważność (ang. mindfulness), przytomną obecność w teraźniejszości, dzięki niej możemy skutecznie zarządzać swoimi emocjami i myślami, bo wreszcie możemy im się przyjrzeć bez utożsamiania się z nimi, możemy podejmować dobre decyzje i unikać wszelakich mód i fanaberii.
czytaj dalej

Jak sobie radzić z myślową biegunką?

Któż z nas nie doświadczył kłębiących się w głowie myśli, wewnętrznych monologów, ba – dialogów, sporów, a nawet zażartych dyskusji? Ten niekończący się strumień nie-świadomości, myślokształtów imitujących rzeczywistość, za to całkiem realnie wpływających na nasze emocje i samopoczucie towarzyszy wielu z nas przez całe życie. To właśnie nazywam „myślową biegunką” (a co bardziej elegancko określane jest jako „wandering mind”), stanem bezsensownego intelektualnego pobudzenia, które nasze ego każe brać nam za „pełne refleksji życie”, a które z rzeczywistą refleksją ma tyle wspólnego co herbatniki „Luna” z lotami na księżyc (jak mawia mój mąż). czytaj dalej

Dlaczego warto medytować

Znam tylko jedną skuteczną (i do tego całkowicie darmową) metodę, która pozwala na zachowanie zdrowia, spokoju i pogody ducha. To właśnie medytacja. Nie tylko pozwala się wyciszyć i zatrzymać myślową „biegunkę”, ale również wyraźnie zwiększa naszą umiejętność radzenia sobie z problemami i stresem. Pozwala spojrzeć na życie, na innych i na siebie samego bez napinki. Nawet kiedy wszystko wokół wydaje się snem wariata, medytacja pozwala zachować zdrowy dystans i dostrzec wyjście z najtrudniejszej sytuacji.

czytaj dalej

Jak pokonać zniechęcenie?

Ktoś, kto znajdzie kiedyś skuteczną odpowiedź na pytanie „jak pokonać zniechęcenie?”, w szybkim tempie dorobi się fortuny na poradach, mentoringach i wszelkiej maści szkoleniach. Póki co – musimy radzić sobie sami. Lepiej lub gorzej, znajdujemy więc sposoby, by ujarzmić bestię, a przynajmniej nie dać się powalić. Ja znam kilka sposobów, chociaż nie wszystkie radziłabym wdrażać w czyn, bo choć przynoszą szybkie rozwiązanie i ulgę, to na dłuższą metę mogą być kłopotliwe. Ale sama świadomość, że są, także sporo nam daje.
czytaj dalej

Ryzyko skrajnych emocji

Żyjemy w skrajnie melodramatycznym modelu rzeczywistości. Romantyczna tradycja, religijne wskazówki, filozoficzne rozważania przyzwyczaiły nas do tego, że silne emocje, intensywne przeżywanie wszystkiego co wokół, definiują naszą ludzką naturę, są dowodem istnienia, wrażliwości itp., itd. Jeśli coś przeżywamy, to musi być intensywnie, bo inaczej się nie liczy. Radość z wygranej musi być okraszona wrzaskiem i egzaltacją. Smutek po stracie musi być rozdzierający, przeżywany po cichu – w odczuciu wielu osób – nie jest odpowiednio głęboki. Emocjonalne umiarkowanie od razu traktowane jest jako dysfunkcja, zaburzenie, zbytnia kontrola, która „na pewno skończy się rakiem albo zawałem”.

czytaj dalej

Toksyczne relacje

Toksyczne relacje z ludźmi drastycznie obniżają jakość naszego życia. Niestety, bardzo często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Najczęściej winą za to obarczamy okoliczności, swoją niedoskonałość, albo trudną sytuację. Bywa nawet, że robimy sobie wyrzuty, kiedy zauważymy, że czyjaś obecność nas irytuje – bo przecież powinniśmy być wyrozumiali, jesteśmy zbyt dobrze wychowani, by zdecydowanie zareagować. Akceptujemy stan rzeczy także wtedy, gdy już jesteśmy pewni, iż któryś z naszych znajomych nas wykorzystuje, albo podnosi sobie naszym kosztem poczucie własnej wartości. Tłumaczymy go/ją, staramy się zrozumieć i tym samym utwierdzamy  w przeświadczeniu, że tak musi być.
czytaj dalej

Problemy z problemami

Większość z nas, gdyby miała spisać historię własnego życia, zatytułowałaby ją dokładnie tak samo jak Jack Lucas, bohater filmu „Fisher King„. Z okładki takiej autobiografii rzucałby się w oczy napis: „To nie był, kurwa, piknik”. Życie na ogół nie szczędzi nam problemów, ale czy jest jakiś sposób na to, by z tej nierównej walki wyjść bez poważniejszych obrażeń?
czytaj dalej

Smuty, smutki i smuteczki

Są takie dni, kiedy jeszcze nie zdążymy wstać z łóżka, a już wiemy, że będzie paskudnie. Nie cieszy ani słońce za oknem, ani zapach świeżo parzonej kawy, nie pomaga nawet miłe powitanie. Snujemy się potem przez cały dzień, narzekając na wszystko, ludzie działają nam na nerwy, a kromka ciągle spada masłem na dół. Problemy pączkują i stają się nie do ogarnięcia, a sprawy z całą pewnością nie układają się tak, jak powinny. Zupełnie jakby ktoś im za to płacił… czytaj dalej

Nasze emocje to nie my

emocje1Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne, ale kiedy bliżej się przyjrzeć… Bo czy kiedy wyciszysz umysł i nie skupiasz się na towarzyszących ci emocjach, czy przestajesz być sobą? Raczej nie. Poza tym emocja bez ciebie i twojej uwagi przestaje istnieć. Zatem nie ma sensu utożsamiać się z czymś tak eterycznym i nietrwałym. Poza tym różnie reagujemy na podobne bodźce — raz jakieś zdarzenie wywoła w nas gniew, a innym razem tylko wzruszymy ramionami. Czy w takiej sytuacji uzależnianie życia od tak chimerycznych i nieobliczalnych bytów, jakimi są emocje, ma sens? Może lepiej, zamiast pozwolić im zarządzać nami, my będziemy zarządzać nimi?
czytaj dalej