Jakość ma znaczenie

W języku japońskim istnieje wyrażenie „menmitsu no kafu”, które oznacza człowieka, który jest bardzo staranny we wszystkim, co robi, a także dbającego o dobro innych. To bardzo typowe dla Japończyków, których kojarzymy właśnie z wyjątkową starannością i dokładnością. Wystarczy wspomnieć kwiatowe ikebany, ceremonię parzenia herbaty, wykuwanie katan czy kintsugi – sztukę naprawy ceramiki. Tam wszystko ma znaczenie, ma swój czas i miejsce, nic nie robi się byle jak, bo praca świadczy o człowieku, sama w sobie zresztą traktowana jest często jako rodzaj medytacji, zewnętrzny wyraz głębokich procesów mentalnych zachodzących podczas wykonywania nawet najbanalniejszych czynności. czytaj dalej

Ryzyko skrajnych emocji

Żyjemy w skrajnie melodramatycznym modelu rzeczywistości. Romantyczna tradycja, religijne wskazówki, filozoficzne rozważania przyzwyczaiły nas do tego, że silne emocje, intensywne przeżywanie wszystkiego co wokół, definiują naszą ludzką naturę, są dowodem istnienia, wrażliwości itp., itd. Jeśli coś przeżywamy, to musi być intensywnie, bo inaczej się nie liczy. Radość z wygranej musi być okraszona wrzaskiem i egzaltacją. Smutek po stracie musi być rozdzierający, przeżywany po cichu – w odczuciu wielu osób – nie jest odpowiednio głęboki. Emocjonalne umiarkowanie od razu traktowane jest jako dysfunkcja, zaburzenie, zbytnia kontrola, która „na pewno skończy się rakiem albo zawałem”.

czytaj dalej

Przykazania dobrego życia

zycie_lisc

Chociaż w książce Colina P. Sissona zatytułowanej „Wewnętrzne przebudzenie” tych 12 przykazań nosi nazwę „spis praw dla tych, którzy kochają siebie”, ja wolę nazywać je „przykazaniami dobrego życia”. Dlaczego? Bo pozwalają osobom takim, jak ja: o niezbyt dużej sile przebicia, nieco wycofanych i zamkniętych w sobie, pamiętać o tym jak ważna jest troska o siebie – o swój wewnętrzny spokój, o komfort egzystowania w tym zwariowanym świecie, o poczucie własnej wartości.
czytaj dalej

Działaj nie działając

strumien„Kiedy pojawia się wysiłek, świat wymyka się z rąk” – to zdanie liczy jakieś dwa i pół tysiąca lat, ale zdaje się nadal bardzo aktualne〈*〉. Lao Tzu – starożytny chiński filozof zdefiniował nim niezwykle celnie problem po dziś dzień nękający większość mieszkańców Ziemi: nie pozwalamy, by rzeczy wydarzały się same z siebie, zgodnie z wewnętrznym rytmem wszechświata. My, najczęściej, staramy aż za bardzo, robimy wiele rzeczy naraz, spieszymy się i gubimy w chaosie rzeczywistości. Sprawy wymykają nam się z rąk, układają nie tak, jak planowaliśmy, zaczynamy więc wprowadzać na szybko korekty kursu i znowu – zamiast wyrównać tor – wpadamy w koleiny skrajności. Zamiast rozwiązywać problem – tylko go potęgujemy, albo tworzymy trudności, których tak naprawdę nie ma lub zwyczajnie wyolbrzymiamy przeszkody.
czytaj dalej

Wielka siła małych kroków

krokiŻycie bez napinki oznacza między innymi łagodne przechodzenie zmian, które – wbrew obiegowym opiniom – są jedynym stałym elementem rzeczywistości. My, tak bardzo przywiązani do swoich poglądowi przekonań, najczęściej bardzo źle znosimy wszelkie zmiany, kojarzymy je z dużym wysiłkiem, stresem, nierzadko z nieprzespanymi nocami i brakiem apetytu. Tylko nieliczni zmiany traktują jak coś naturalnego, a nawet przyjemnego. Nie chcę rozpisywać się tu o samej istocie zmiany, ale o tym, jak radzić sobie z nią w najlepszy możliwy sposób. To metoda małych kroków, a dokładniej japońskie kaizen. czytaj dalej

Życie jak ocet?

ocet

Dawno, dawno temu, w odległej krainie, artysta namalował pewien obraz. Widać na nim trzech mężczyzn pochylonych nad kadzią. Nie są to jednak zwykli mężczyźni – możemy się domyślać, że to wielcy mistrzowie*. Być może są w trakcie gorącej dyskusji, a może pogrążeni w rozmyślaniach, zajęci są roztrząsaniem ważnych spraw. Tego nie wiadomo. Widzimy tylko jeden „kadr” tego spotkania. Ale popuśćmy wodze fantazji i dopiszmy dalszy ciąg tej historii. czytaj dalej