Moc świadomego życia

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, jaką daje nam medytacja, coś, co jest największym profitem z jej praktykowania, wybrałabym rozwój Świadomości — takiej przez duże „Ś”, świadomości życia, świata, emocji, siebie i innych. Świadomości wrażliwej, troskliwej, dającej schronienie, a tym samym poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa i spokoju. Bo od tego rodzaju świadomości tak naprawdę wszystko się zaczyna i na nim wszystko się kończy. To ona niesie za sobą uważność (ang. mindfulness), przytomną obecność w teraźniejszości, dzięki niej możemy skutecznie zarządzać swoimi emocjami i myślami, bo wreszcie możemy im się przyjrzeć bez utożsamiania się z nimi, możemy podejmować dobre decyzje i unikać wszelakich mód i fanaberii.
czytaj dalej

Jakość ma znaczenie

W języku japońskim istnieje wyrażenie „menmitsu no kafu”, które oznacza człowieka, który jest bardzo staranny we wszystkim, co robi, a także dbającego o dobro innych. To bardzo typowe dla Japończyków, których kojarzymy właśnie z wyjątkową starannością i dokładnością. Wystarczy wspomnieć kwiatowe ikebany, ceremonię parzenia herbaty, wykuwanie katan czy kintsugi – sztukę naprawy ceramiki. Tam wszystko ma znaczenie, ma swój czas i miejsce, nic nie robi się byle jak, bo praca świadczy o człowieku, sama w sobie zresztą traktowana jest często jako rodzaj medytacji, zewnętrzny wyraz głębokich procesów mentalnych zachodzących podczas wykonywania nawet najbanalniejszych czynności. czytaj dalej

Taki świat, jaka świadomość

W przepastnych zasobach internetu, trafiłam pewnego dnia na mema, który zmusił mnie do zastanowienia. Oryginalny tekst brzmiał następująco: „Your perception of the world is a reflection of your state of consciousness”*, co w luźnym tłumaczeniu oznacza mniej więcej, że nasze postrzeganie świata zależy od poziomu naszej świadomości. Niby oczywiste, niby truizm, niby banał, ale czy rzeczywiście na co dzień poświęcamy czas własnej świadomości? Czy zdecydowanie częściej tylko podążamy za raz utartymi schematami i pokrętną logiką dyskursywnego umysłu? czytaj dalej

Duchowość vs „duchowość”

„Zawsze jestem podejrzliwa wobec ludzi, którzy wygłaszają anielskie proklamacje o tym, jakie wszystko wokół nich jest piękne i świetliste. Kiedy natknę się na kogoś takiego, ogarnia mnie chęć kupienia strzelby.”* I chyba nie tylko w Donnie Farhi w takich sytuacjach budzą się mordercze instynkty. Zajmując się inteligencją duchową i rozwojem tego właśnie obszaru naszej osobowości, zdarza mi się spotykać na swojej drodze ludzi, którzy z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu uznali, że posiedli prawdę objawioną, dotknęli boskości i teraz będą nieść tę mądrość między nieoświecony lud.
czytaj dalej

Nie osądzaj

Jedną z niewątpliwych korzyści płynących z medytacji jest umiejętność nieosądzania. Nie wiedzieć czemu wpojono nam, że powinniśmy mieć osąd i opinię na każdy temat. Często sądy te skażone są tradycją i zwyczajami, w jakich wzrastaliśmy, przejmujemy je od swoich rodziców, rówieśników, nauczycieli i ludzi, którzy nas otaczają. Potem wierzymy, że są nasze i gotowi jesteśmy oddać za nie życie.
czytaj dalej

Matrix nasz codzienny

Żyjemy w matrixie czy tego chcemy, czy nie. Świat wokół tak naprawdę ma tyle wersji, ilu ludzi na nim żyje. Co więcej, za każdym razem, gdy ponoszą nas emocje, świat staje się kolejnym wariantem samego siebie. Jeszcze dwa dni temu był dla mnie nieprzychylnym, ponurym miejscem, pełnym zagrożeń i  potencjalnych niepowodzeń. Dzisiaj wygląda już inaczej, chociaż nic się w realnym wymiarze nie zmieniło.
czytaj dalej

Toksyczne ego

Często zastanawiam się kiedy dokładnie ego przejęło nad nami, ludźmi, pełną władzę? Dlaczego oddaliśmy mu bez walki samych siebie? To, że zarządza funkcjami poznawczymi i intelektualnymi, to przecież za mało, by decydować o całym naszym życiu, w każdym jego wymiarze. Nie jesteśmy przecież tylko swoim rozumem, nie jesteśmy swoimi myślami, ani tym bardziej emocjami. Jesteśmy czymś znacznie więcej. A mimo to lekką ręką oddaliśmy palmę pierwszeństwa bytowi, który przypomina rozkapryszonego i rozwydrzonego małolata, z nieograniczonym dostępem do bomby atomowej.
czytaj dalej

Radość życia

Czy w zabieganym, bezdusznym świecie, w którym trzeba walczyć o tak wiele rzeczy, jest miejsce na zwykłą, prostą i beztroską radość życia? Czy codzienne zmagania z rzeczywistością, brakiem pieniędzy, nielubianą pracą, problemami ze zdrowiem, poczuciem osamotnienia i beznadziei dają chociaż cień szansy na to, że i nam będzie kiedyś dane zakosztować jej słodkiego smaku? Że poczujemy w końcu, że życie to dar, a nie kierat i będziemy mogli z wdzięcznością docenić jego uroki? Im mam więcęj lat na karku, tym bardziej jestem przekonana, że tak. Ale jest pewien warunek…
czytaj dalej

Odpuść!

Wydaje nam się, że aby coś w życiu osiągnąć, nie wolno nam odpuszczać, nie powinniśmy rezygnować z niczego, co sobie wymyśliliśmy, do czego z takim uporem dążymy, o czym marzymy. Ciągle słyszymy, że „zwycięzcy nie odpuszczają”. I im bardziej wszyscy nie odpuszczamy, tym na świecie przybywa frustratów. Czy to aby nie zastanawiające?

czytaj dalej

Sztuka nieoceniania

U podstaw naszego wychowania leży rywalizacja. Ta nierozerwalnie wiąże się zaś z ocenianiem siebie i innych, z porównywaniem i osądzaniem. Rywalizujemy ze sobą w szkole, na podwórku, na boisku, a w dorosłym życiu – w pracy, na urlopie, na przyjęciu i na facebooku. Zliczamy wirtualne i realne „lajki”, sami także chętnie przyklejmy etykietki, oceniamy ludzi, sytuacje, samochody, a nawet poglądy. Gdyby ktoś wszedł w posiadanie magicznych okularów, przez które te etykiety można by widzieć – niewiele poza nimi mógłby dostrzec. Świat oklejony jest karteczkami z napisami: „fajne”, „głupi”, dobre”, „zła”, „ładny”, „brzydki” itp., itd. A to rodzi wiele problemów. Dlatego tak ważna jest sztuka nieoceniania.

czytaj dalej

6 zasad duchowej higieny

Kiedy przestajemy patrzeć na siebie wyłącznie w kategoriach czysto fizycznych i zaczynamy dostrzegać, że pod powierzchnią rzeczywistości kryje się prawdziwa istota naszego bytu, dostrzegamy potrzebę zadbania także o ten obszar naszej egzystencji. Podobnie jak troszczymy się o swoje ciało – myjemy je, masujemy, kremujemy, oblewamy drogimi perfumami, tak samo powinniśmy zadbać o higienę duchową, dzięki której łatwiej nam będzie radzić sobie z emocjami, z przeciwnościami losu, dzięki której docenimy fakt, że w ogóle istniejemy (co wcale nie jest tak oczywiste, bo mogliśmy się przecież nigdy nie urodzić).

czytaj dalej

Wdzięczność – klucz do szczęścia

W natłoku codziennych zajęć rzadko myślimy o wdzięczności. Jeśli już – to wyłącznie w kontekście jakiegoś wyjątkowego zdarzenia – wygranej na loterii, cudownego wyzdrowienia, znalezienia wymarzonej pracy lub partnera. Te wyjątkowe momenty celebrujemy, upamiętniamy na fotografiach i w rodzinnych opowieściach.  Drobiazgów nie doceniamy, są zbyt oczywiste, przyziemne i mało efektowne. Poza tym trudno nam być wdzięcznym za przeciwności losu, kłopoty i nieprzyjemności.

czytaj dalej

Ryzyko skrajnych emocji

Żyjemy w skrajnie melodramatycznym modelu rzeczywistości. Romantyczna tradycja, religijne wskazówki, filozoficzne rozważania przyzwyczaiły nas do tego, że silne emocje, intensywne przeżywanie wszystkiego co wokół, definiują naszą ludzką naturę, są dowodem istnienia, wrażliwości itp., itd. Jeśli coś przeżywamy, to musi być intensywnie, bo inaczej się nie liczy. Radość z wygranej musi być okraszona wrzaskiem i egzaltacją. Smutek po stracie musi być rozdzierający, przeżywany po cichu – w odczuciu wielu osób – nie jest odpowiednio głęboki. Emocjonalne umiarkowanie od razu traktowane jest jako dysfunkcja, zaburzenie, zbytnia kontrola, która „na pewno skończy się rakiem albo zawałem”.

czytaj dalej

Jestem, czyli sposób na lepszy świat

Bywa, że zwykły uraz, na pozór niezbyt groźny, może zmienić cale nasze życie. I to nie tylko w wymiarze fizycznym, ale także duchowym. Spotkało to Toma Shadyaca, reżysera kasowych komedii hollywoodskich, takich jak m.in.: „Ace Ventura”, „Gruby i chudszy” i „Bruce Wszechmogący”. Kiedy pewnego razu uległ wypadkowi, w wyniku którego złamał rękę i nogę, stało się coś, co odmieniło go na zawsze.
czytaj dalej

W pogoni za szczęściem

Jak to się dzieje, że wszyscy gonimy za szczęściem, a tak niewielu przyznaje, że je odnalazło? Co stoi na przeszkodzie? Większość z nas odpowie, że to wina okoliczności, pecha, niesprzyjających warunków lub niespełnionych obietnic. Stresująca praca, nielojalni znajomi, rozczarowujące życie, niespełnione pragnienia i niezrealizowane plany sprawiają, że stopniowo i prawie niezauważalnie tracimy zdolność cieszenia się tym, co wokół, fiksujemy się na swoich coraz bardziej wygórowanych oczekiwaniach, tym samym skazując się na wieczną pogoń za nieuchwytną radością bytu. czytaj dalej