W poszukiwaniu Czystego Umysłu

 Spacery bywają uczące. Kiedy powoli przemierzasz drogę, bez konkretnego celu i pośpiechu, możesz oddać się rozmyślaniom, albo podziwiać otaczające Cię widoki. Ja, pewnego słonecznego, jesiennego dnia postanowiłam podczas spaceru poszukać Czystego Umysłu – pierwotnego stanu świadomości, niezmąconej i nieporuszonej Jaźni. Przemierzając parkowe alejki, ciesząc oczy kolorami liści i oddając się błogiemu nic-nie-robieniu, starałam się odnaleźć to doświadczenie, a kiedy tak się stanie – zatopić się w nim na dłużej. czytaj dalej

Po cholerę nam cele?

Na tak postawione pytanie z pewnością wiele osób kategorycznie stwierdzi, że cele potrzebne nam są po to, by dojść do czegoś w życiu, że bez nich nasza egzystencja pozbawiona jest sensu i przypomina bardziej wegetację. No, niby tak…, ale czy na pewno? Bo czym są tak naprawdę cele, które przed sobą stawiamy i w jakim stopniu rzeczywiście wpływają na nasze poczucie szczęścia i spełnienia? czytaj dalej

Uważna obecność na co dzień

Wiele mówi się o zbawiennym wpływie formalnej praktyki uważności jaką jest medytacja. Siedzenie w określonej pozycji, z odpowiednią intencją, z dłońmi ułożonymi w mudrę, w ciszy lub z mantrą, daje bez wątpienia poczucie spokoju, zrównoważenia i pełni. Ale formalna praktyka nie jest celem samym w sobie. To raczej przygotowanie i trening do tego, aby pełna uważność towarzyszyła nam w każdej chwili – od przebudzenia do zaśnięcia, bez względu na okoliczności, warunki i na to, co dzieje się wokół. Uważna obecność na co dzień to właśnie stan, do którego dążymy podczas każdej formalnej sesji mindfulness lub medytacji i o który warto zadbać bez względu na to, co się właśnie robi.

czytaj dalej

Pochwała zwyczajności

Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy wyjątkowi. Że tylko nam przytrafiają się rzeczy, które zasługują na uwagę – nasze traumy są najboleśniejsze, nasze problemy największe, nasze talenty najbardziej niezwykłe. A jeśli nie mamy talentów – zawsze znajdziemy w sobie coś wyjątkowego – bez względu czy jest to wartość pozytywna, czy też nie. Stajemy się bardziej zapracowani od innych, bardziej wrażliwi, chorowici, wymagający, cierpiący. Byle tylko odróżnić się od tła, byle nie poczuć, że jesteśmy zwyczajni. Bo dzisiaj bycie zwyczajnym stało się passé, to niemal ułomność, której zaczynamy się wstydzić i zrobimy bardzo wiele, by od niej uciec. Dobrze, jeśli zaczynamy inwestować we własny rozwój, gorzej, jeśli bycie „wyjątkowym” staje się celem samym w sobie.

czytaj dalej

Koszmar własnej rzeczywistości

Teoretycznie rzeczywistość wokół nas jest obiektywna. To jednak wielkie uproszczenie, ponieważ nic nie jest takie, jakie się wydaje. Ilu obserwatorów – tyle wersji wydarzeń, tyle opinii, ocen i doświadczeń. Nawet coś, co wydaje się niepodważalnym dowodem obiektywnej prawdy, bardzo łatwo podważyć. Na przykład kolor. Inaczej widzą kolory ludzie, inaczej zwierzęta. Często także sami różnie odbieramy barwy – jedni widzą różnicę poszczególnych odcieni, inni nie. Poza tym konia z rzędem temu, kto jest w stanie ocenić kolory po ciemku. Inaczej kolory wyglądają w świetle dziennym, a inaczej w podczerwieni. Co zatem jest obiektywne? Nawet materia nie jest taka, jak się wydaje. Dzięki mechanice kwantowej wiadomo już, że cząsteczki na podstawowym poziomie tak naprawdę nie są stałymi bytami o sferycznym kształcie, a raczej dynamicznymi układami prawdopodobieństwa, a atomy to głównie przestrzeń pomiędzy jądrem a chmurą elektronową.

czytaj dalej

Trudna praca z emocjami

Z emocjami jest kłopot. Towarzyszą nam przez cały czas, najczęściej nieuświadomione, tworzą w ciele blokady i napięcia,  a nierzadko przyprawiają o ból głowy. Dobrze je znosimy, gdy są miłe, ale też często się od nich uzależniamy. Nie radzimy sobie w ogóle z emocjami negatywnymi. Tak źle i tak niedobrze – bo te eteryczne i czysto wirtualne byty przejmują nad nami kontrolę i całkiem realnie wpływają na nasze życie. czytaj dalej

Myślę, więc jestem…?

Któż nie zna słynnego stwierdzenia Kartezjusza, z którym tak ochoczo zgodził się cały zachodni świat? Myślę, więc jestem. A zatem to myśl definiuje mnie, moje jestestwo, moje istnienie. Myśl – ten ulotny, nieuchwytny twór rodzący się w mojej głowie w odpowiedzi na bodźce płynące z zewnątrz. Bo przecież zawsze myślimy o czymś, nie umiemy myśleć o niczym. A kiedy przestajemy myśleć, kiedy w zachwycie patrzymy na piękny obraz lub słuchamy muzyki – czy wtedy też jesteśmy?  Przecież wówczas nasz umysł zanurzony jest w ciszy… czy oznacza to, że przestajemy istnieć i pojawiamy się dopiero, gdy ten błogostan zaburzy pierwsza myśl, ocena, etykieta?

czytaj dalej

Mistrzowie tworzenia problemów

Czasem odnoszę wrażenie, że większość ludzkich problemów to jakiś kosmiczny żart. Zupełnie tak, jakby wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi, ludzkość uparła się, by marnować tę krótką chwilę, jaka jest jej dana tu – na Ziemi  – na absurdalne, wyczerpujące, niszczące, a w gruncie rzeczy pozbawione większego znaczenia spory, awantury, hejty, zmartwienia i inne destrukcyjne zachowania. Dlaczego tak myślę? Powodów jest całkiem sporo.

czytaj dalej

Moc świadomego życia

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, jaką daje nam medytacja, coś, co jest największym profitem z jej praktykowania, wybrałabym rozwój Świadomości — takiej przez duże „Ś”, świadomości życia, świata, emocji, siebie i innych. Świadomości wrażliwej, troskliwej, dającej schronienie, a tym samym poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa i spokoju. Bo od tego rodzaju świadomości tak naprawdę wszystko się zaczyna i na nim wszystko się kończy. To ona niesie za sobą uważność (ang. mindfulness), przytomną obecność w teraźniejszości, dzięki niej możemy skutecznie zarządzać swoimi emocjami i myślami, bo wreszcie możemy im się przyjrzeć bez utożsamiania się z nimi, możemy podejmować dobre decyzje i unikać wszelakich mód i fanaberii.
czytaj dalej

Jakość ma znaczenie

W języku japońskim istnieje wyrażenie „menmitsu no kafu”, które oznacza człowieka, który jest bardzo staranny we wszystkim, co robi, a także dbającego o dobro innych. To bardzo typowe dla Japończyków, których kojarzymy właśnie z wyjątkową starannością i dokładnością. Wystarczy wspomnieć kwiatowe ikebany, ceremonię parzenia herbaty, wykuwanie katan czy kintsugi – sztukę naprawy ceramiki. Tam wszystko ma znaczenie, ma swój czas i miejsce, nic nie robi się byle jak, bo praca świadczy o człowieku, sama w sobie zresztą traktowana jest często jako rodzaj medytacji, zewnętrzny wyraz głębokich procesów mentalnych zachodzących podczas wykonywania nawet najbanalniejszych czynności. czytaj dalej

To, co potrzebne, przychodzi samo

Pewien znajomy zielarz i uzdrowiciel, który jak na zielarza i uzdrowiciela przystało mieszka wśród łąk i lasów, powiedział mi kiedyś, że zanim w jego rodzinie pojawi się choroba, odpowiednie zioła same przychodzą pod jego dom. To znaczy nie dosłownie, ale wyrastają tuż przy progu, tuż przy przy schodach, przy tarasie wiodącym do ogrodu. Za każdym razem inne, dokładnie takie, jakich będzie potrzebował. Na początku nie zwrócił na to uwagi, dopiero po kilku latach zdał sobie sprawę, że to jednak nie przypadek. czytaj dalej

Taki świat, jaka świadomość

W przepastnych zasobach internetu, trafiłam pewnego dnia na mema, który zmusił mnie do zastanowienia. Oryginalny tekst brzmiał następująco: „Your perception of the world is a reflection of your state of consciousness”*, co w luźnym tłumaczeniu oznacza mniej więcej, że nasze postrzeganie świata zależy od poziomu naszej świadomości. Niby oczywiste, niby truizm, niby banał, ale czy rzeczywiście na co dzień poświęcamy czas własnej świadomości? Czy zdecydowanie częściej tylko podążamy za raz utartymi schematami i pokrętną logiką dyskursywnego umysłu? czytaj dalej

Duchowość vs „duchowość”

„Zawsze jestem podejrzliwa wobec ludzi, którzy wygłaszają anielskie proklamacje o tym, jakie wszystko wokół nich jest piękne i świetliste. Kiedy natknę się na kogoś takiego, ogarnia mnie chęć kupienia strzelby.”* I chyba nie tylko w Donnie Farhi w takich sytuacjach budzą się mordercze instynkty. Zajmując się inteligencją duchową i rozwojem tego właśnie obszaru naszej osobowości, zdarza mi się spotykać na swojej drodze ludzi, którzy z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu uznali, że posiedli prawdę objawioną, dotknęli boskości i teraz będą nieść tę mądrość między nieoświecony lud.
czytaj dalej

Nie osądzaj

Jedną z niewątpliwych korzyści płynących z medytacji jest umiejętność nieosądzania. Nie wiedzieć czemu wpojono nam, że powinniśmy mieć osąd i opinię na każdy temat. Często sądy te skażone są tradycją i zwyczajami, w jakich wzrastaliśmy, przejmujemy je od swoich rodziców, rówieśników, nauczycieli i ludzi, którzy nas otaczają. Potem wierzymy, że są nasze i gotowi jesteśmy oddać za nie życie.
czytaj dalej