Ryzyko skrajnych emocji

Żyjemy w skrajnie melodramatycznym modelu rzeczywistości. Romantyczna tradycja, religijne wskazówki, filozoficzne rozważania przyzwyczaiły nas do tego, że silne emocje, intensywne przeżywanie wszystkiego co wokół, definiują naszą ludzką naturę, są dowodem istnienia, wrażliwości itp., itd. Jeśli coś przeżywamy, to musi być intensywnie, bo inaczej się nie liczy. Radość z wygranej musi być okraszona wrzaskiem i egzaltacją. Smutek po stracie musi być rozdzierający, przeżywany po cichu – w odczuciu wielu osób – nie jest odpowiednio głęboki. Emocjonalne umiarkowanie od razu traktowane jest jako dysfunkcja, zaburzenie, zbytnia kontrola, która „na pewno skończy się rakiem albo zawałem”.

czytaj dalej

Toksyczne relacje

Toksyczne relacje z ludźmi drastycznie obniżają jakość naszego życia. Niestety, bardzo często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Najczęściej winą za to obarczamy okoliczności, swoją niedoskonałość, albo trudną sytuację. Bywa nawet, że robimy sobie wyrzuty, kiedy zauważymy, że czyjaś obecność nas irytuje – bo przecież powinniśmy być wyrozumiali, jesteśmy zbyt dobrze wychowani, by zdecydowanie zareagować. Akceptujemy stan rzeczy także wtedy, gdy już jesteśmy pewni, iż któryś z naszych znajomych nas wykorzystuje, albo podnosi sobie naszym kosztem poczucie własnej wartości. Tłumaczymy go/ją, staramy się zrozumieć i tym samym utwierdzamy  w przeświadczeniu, że tak musi być.
czytaj dalej

Problemy z problemami

Większość z nas, gdyby miała spisać historię własnego życia, zatytułowałaby ją dokładnie tak samo jak Jack Lucas, bohater filmu „Fisher King„. Z okładki takiej autobiografii rzucałby się w oczy napis: „To nie był, kurwa, piknik”. Życie na ogół nie szczędzi nam problemów, ale czy jest jakiś sposób na to, by z tej nierównej walki wyjść bez poważniejszych obrażeń?
czytaj dalej

Jestem, czyli sposób na lepszy świat

Bywa, że zwykły uraz, na pozór niezbyt groźny, może zmienić cale nasze życie. I to nie tylko w wymiarze fizycznym, ale także duchowym. Spotkało to Toma Shadyaca, reżysera kasowych komedii hollywoodskich, takich jak m.in.: „Ace Ventura”, „Gruby i chudszy” i „Bruce Wszechmogący”. Kiedy pewnego razu uległ wypadkowi, w wyniku którego złamał rękę i nogę, stało się coś, co odmieniło go na zawsze.
czytaj dalej

Smuty, smutki i smuteczki

Są takie dni, kiedy jeszcze nie zdążymy wstać z łóżka, a już wiemy, że będzie paskudnie. Nie cieszy ani słońce za oknem, ani zapach świeżo parzonej kawy, nie pomaga nawet miłe powitanie. Snujemy się potem przez cały dzień, narzekając na wszystko, ludzie działają nam na nerwy, a kromka ciągle spada masłem na dół. Problemy pączkują i stają się nie do ogarnięcia, a sprawy z całą pewnością nie układają się tak, jak powinny. Zupełnie jakby ktoś im za to płacił… czytaj dalej

W pogoni za szczęściem

Jak to się dzieje, że wszyscy gonimy za szczęściem, a tak niewielu przyznaje, że je odnalazło? Co stoi na przeszkodzie? Większość z nas odpowie, że to wina okoliczności, pecha, niesprzyjających warunków lub niespełnionych obietnic. Stresująca praca, nielojalni znajomi, rozczarowujące życie, niespełnione pragnienia i niezrealizowane plany sprawiają, że stopniowo i prawie niezauważalnie tracimy zdolność cieszenia się tym, co wokół, fiksujemy się na swoich coraz bardziej wygórowanych oczekiwaniach, tym samym skazując się na wieczną pogoń za nieuchwytną radością bytu. czytaj dalej

Dlaczego zmiany są trudne?

Zmiany są trudne i bolesne z kilku powodów. Kiedy odkrywamy, że najwyższy czas coś zmienić – siebie, swoje życie, pracę, partnera, znajomych – nadchodzi moment załamania. Stajemy oko w oko z wyzwaniem i nie mamy pojęcia co dalej z tym począć. Wiadomo już, że stan dotychczasowy stracił sens, że nie jest tym, czego o potrzebujemy, a na nową wersję rzeczywistości najczęściej nie mamy jeszcze pomysłu. Poza tym pojawia się lęk, obawa przed tym, co nieznane, niezbadane i niewyobrażalne. To bardzo trudny, depresyjny i frustrujący okres w życiu. czytaj dalej

Kamień w bucie

Czasem życie nas ugniata, jak kamień w bucie. Uwiera, męczy, drażni, rozprasza i nie daje wytchnienia. Takimi kamieniami mogą być: praca, relacje z innymi, związki, znajomi, niefart, a nawet codzienne sytuacje. Na początku wydają się niegroźne, ot, lekka niedogodność. Znosimy je więc cierpliwie, udając, że ich nie ma. Paradoksalnie tolerujemy toksyczne znajomości, wrednego współpracownika, niesatysfakcjonującą pracę, zbyt niskie zarobki, apodyktycznych członków rodziny. Nie reagujemy z kilku powodów – bo jesteśmy uprzejmi, bo mamy zbyt niską samoocenę, bo nie wypada, co ludzie powiedzą, bo po co robić wielkie „halo”, bo „się jakoś ułoży”.
czytaj dalej

Inni

„A więc to jest właśnie piekło. Nigdy bym nie uwierzył… (…). Żadnych palenisk nie trzeba. Piekło to są inni” – powiedział Garcin, bohater sztuki „Przy drzwiach zamkniętych” Jeana Paula Sartra i powiedzenie to przeszło do historii, nie tylko literatury i dramatu. Piekło to inni – stało się celną definicją tego, z czym większość z nas się zmaga na co dzień. Lubimy być akceptowani. Nawet jeśli jesteśmy samotnikami, zdecydowanie lepiej się czujemy, gdy mamy poczucie, że nie jesteśmy odszczepieńcami, że mimo różnic, przynależymy do stada, bez względu czy to będzie rodzina, krąg znajomych, wspólnota wyznaniowa, naród czy grupa społeczna.
czytaj dalej

Odnajdź własną drogę

„- Bob, słyszałeś o optymalnej trajektorii?
– O czym?
– Optymalna trajektoria. Twoje życie jest jak rzeka. Dążąc do celu, który nie jest ci sądzony, zawsze popłyniesz pod prąd. Młody Gandhi chce być rajdowcem? Nic z tego. Mała Anna Frank chce uczyć w szkole? Masz pecha, Aniu, ale zrobisz coś, co poruszy serca i umysły milionów. Zbadaj co jest twoim przeznaczeniem i rzeka sama cię poniesie. Czasami pewne wydarzenia w życiu wskazują nam właściwy kierunek (…). Nie wolno lekceważyć takich znaków Kosmosu.” ⟨*⟩
czytaj dalej

Sierpień życia

Wszyscy tęsknimy za swoją młodością. Większość z nas ją idealizuje, niektórzy ciągle nią żyją. Poza tym współczesny świat nie kocha dojrzałości. Wystarczy spojrzeć na filmy, programy telewizyjne czy reklamy. Ideał piękna wymaga, by w wieku 50 lat wyglądać na 20 – stąd wszechobecne „dzidzie-pierniki” obojga płci. A ja, na przekór trendom, modom i wymaganiom innych, cieszę się swoją dojrzałością.
czytaj dalej

Przykazania dobrego życia

zycie_lisc

Chociaż w książce Colina P. Sissona zatytułowanej „Wewnętrzne przebudzenie” tych 12 przykazań nosi nazwę „spis praw dla tych, którzy kochają siebie”, ja wolę nazywać je „przykazaniami dobrego życia”. Dlaczego? Bo pozwalają osobom takim, jak ja: o niezbyt dużej sile przebicia, nieco wycofanych i zamkniętych w sobie, pamiętać o tym jak ważna jest troska o siebie – o swój wewnętrzny spokój, o komfort egzystowania w tym zwariowanym świecie, o poczucie własnej wartości.
czytaj dalej

Działaj nie działając

strumien„Kiedy pojawia się wysiłek, świat wymyka się z rąk” – to zdanie liczy jakieś dwa i pół tysiąca lat, ale zdaje się nadal bardzo aktualne〈*〉. Lao Tzu – starożytny chiński filozof zdefiniował nim niezwykle celnie problem po dziś dzień nękający większość mieszkańców Ziemi: nie pozwalamy, by rzeczy wydarzały się same z siebie, zgodnie z wewnętrznym rytmem wszechświata. My, najczęściej, staramy aż za bardzo, robimy wiele rzeczy naraz, spieszymy się i gubimy w chaosie rzeczywistości. Sprawy wymykają nam się z rąk, układają nie tak, jak planowaliśmy, zaczynamy więc wprowadzać na szybko korekty kursu i znowu – zamiast wyrównać tor – wpadamy w koleiny skrajności. Zamiast rozwiązywać problem – tylko go potęgujemy, albo tworzymy trudności, których tak naprawdę nie ma lub zwyczajnie wyolbrzymiamy przeszkody.
czytaj dalej

Wielka siła małych kroków

krokiŻycie bez napinki oznacza między innymi łagodne przechodzenie zmian, które – wbrew obiegowym opiniom – są jedynym stałym elementem rzeczywistości. My, tak bardzo przywiązani do swoich poglądowi przekonań, najczęściej bardzo źle znosimy wszelkie zmiany, kojarzymy je z dużym wysiłkiem, stresem, nierzadko z nieprzespanymi nocami i brakiem apetytu. Tylko nieliczni zmiany traktują jak coś naturalnego, a nawet przyjemnego. Nie chcę rozpisywać się tu o samej istocie zmiany, ale o tym, jak radzić sobie z nią w najlepszy możliwy sposób. To metoda małych kroków, a dokładniej japońskie kaizen. czytaj dalej

Nasze emocje to nie my

emocje1Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne, ale kiedy bliżej się przyjrzeć… Bo czy kiedy wyciszysz umysł i nie skupiasz się na towarzyszących ci emocjach, czy przestajesz być sobą? Raczej nie. Poza tym emocja bez ciebie i twojej uwagi przestaje istnieć. Zatem nie ma sensu utożsamiać się z czymś tak eterycznym i nietrwałym. Poza tym różnie reagujemy na podobne bodźce — raz jakieś zdarzenie wywoła w nas gniew, a innym razem tylko wzruszymy ramionami. Czy w takiej sytuacji uzależnianie życia od tak chimerycznych i nieobliczalnych bytów, jakimi są emocje, ma sens? Może lepiej, zamiast pozwolić im zarządzać nami, my będziemy zarządzać nimi?
czytaj dalej