• Pełnia życia (bez zbędnych dodatków)

    Niedawno moja serdeczna znajoma powiedziała mi coś, co stało się inspiracją dla tego tekstu: – Od jakiegoś czasu nie szukam już w życiu fajerwerków. Nie szukam mocnych wrażeń w ekstremalnych przygodach, nocnych imprezach, w pogoni za adrenaliną. Odnajduję pełnię życia w najprostszych rzeczach. I jest mi z tym cudownie.

  • Uważna obecność na co dzień

    Wiele mówi się o zbawiennym wpływie formalnej praktyki uważności jaką jest medytacja. Siedzenie w określonej pozycji, z odpowiednią intencją, z dłońmi ułożonymi w mudrę, w ciszy lub z mantrą, daje bez wątpienia poczucie spokoju, zrównoważenia i pełni. Ale formalna praktyka nie jest celem samym w sobie. To raczej przygotowanie i trening do tego, aby pełna uważność towarzyszyła nam w każdej chwili – od przebudzenia do zaśnięcia, bez względu na okoliczności, warunki i na to, co dzieje się wokół. Uważna obecność na co dzień to właśnie stan, do którego dążymy podczas każdej formalnej sesji mindfulness lub medytacji i o który warto zadbać bez względu na to, co się właśnie robi.

  • Pochwała zwyczajności

    Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy wyjątkowi. Że tylko nam przytrafiają się rzeczy, które zasługują na uwagę – nasze traumy są najboleśniejsze, nasze problemy największe, nasze talenty najbardziej niezwykłe. A jeśli nie mamy talentów – zawsze znajdziemy w sobie coś wyjątkowego – bez względu czy jest to wartość pozytywna, czy też nie. Stajemy się bardziej zapracowani od innych, bardziej wrażliwi, chorowici, wymagający, cierpiący. Byle tylko odróżnić się od tła, byle nie poczuć, że jesteśmy zwyczajni. Bo dzisiaj bycie zwyczajnym stało się passé, to niemal ułomność, której zaczynamy się wstydzić i zrobimy bardzo wiele, by od niej uciec. Dobrze, jeśli zaczynamy inwestować we własny rozwój, gorzej, jeśli bycie „wyjątkowym” staje się…

Translate »