• Koszmar własnej rzeczywistości

    Teoretycznie rzeczywistość wokół nas jest obiektywna. To jednak wielkie uproszczenie, ponieważ nic nie jest takie, jakie się wydaje. Ilu obserwatorów – tyle wersji wydarzeń, tyle opinii, ocen i doświadczeń. Nawet coś, co wydaje się niepodważalnym dowodem obiektywnej prawdy, bardzo łatwo podważyć. Na przykład kolor. Inaczej widzą kolory ludzie, inaczej zwierzęta. Często także sami różnie odbieramy barwy – jedni widzą różnicę poszczególnych odcieni, inni nie. Poza tym konia z rzędem temu, kto jest w stanie ocenić kolory po ciemku. Inaczej kolory wyglądają w świetle dziennym, a inaczej w podczerwieni. Co zatem jest obiektywne? Nawet materia nie jest taka, jak się wydaje. Dzięki mechanice kwantowej wiadomo już, że cząsteczki na podstawowym poziomie…

  • Trudna praca z emocjami

    Z emocjami jest kłopot. Towarzyszą nam przez cały czas, najczęściej nieuświadomione, tworzą w ciele blokady i napięcia,  a nierzadko przyprawiają o ból głowy. Dobrze je znosimy, gdy są miłe, ale też często się od nich uzależniamy. Nie radzimy sobie w ogóle z emocjami negatywnymi. Tak źle i tak niedobrze – bo te eteryczne i czysto wirtualne byty przejmują nad nami kontrolę i całkiem realnie wpływają na nasze życie.

  • Myślę, więc jestem…?

    Któż nie zna słynnego stwierdzenia Kartezjusza, z którym tak ochoczo zgodził się cały zachodni świat? Myślę, więc jestem. A zatem to myśl definiuje mnie, moje jestestwo, moje istnienie. Myśl – ten ulotny, nieuchwytny twór rodzący się w mojej głowie w odpowiedzi na bodźce płynące z zewnątrz. Bo przecież zawsze myślimy o czymś, nie umiemy myśleć o niczym. A kiedy przestajemy myśleć, kiedy w zachwycie patrzymy na piękny obraz lub słuchamy muzyki – czy wtedy też jesteśmy?  Przecież wówczas nasz umysł zanurzony jest w ciszy… czy oznacza to, że przestajemy istnieć i pojawiamy się dopiero, gdy ten błogostan zaburzy pierwsza myśl, ocena, etykieta?

Translate »