Dyskretny urok samotności

Samotność wielu z nas przeraża. Od dziecka słyszymy, że to jedna z najgorszych rzeczy, które mogą nas spotkać w życiu. Z jednej strony to zrozumiałe, bo jesteśmy istotami stadnymi, ale z drugiej – czy aby na pewno bycie członkiem jakiejkolwiek grupy gwarantuje nam, że samotność nie ma do nas dostępu? I czym tak naprawdę jest ta samotność, której się obawiamy? Odrzuceniem, izolacją, brakiem towarzystwa, czy raczej niezależnością, wolnością i wewnętrznym spokojem? I czy aby na pewno w ogóle jest możliwa? Czy błędnie bierzemy za nią zupełnie inne zjawiska?

Boimy się samotności, bo nie nauczono nas czerpać z niej przyjemności. Kiedy jesteśmy sami, wokół robi się cicho i pozostajemy z własnymi myślami. Najczęściej są to myśli budzące lęki i niepokoje. Aby je zagłuszyć – szukamy towarzystwa (albo rozmaitych dystraktorów – lecz to osobny i dość szeroki temat, więc zostawiam go na inny tekst). Bo w towarzystwie można sobie pogadać, pośmiać się, ponarzekać, pobyć razem. Można też poprzez innych postrzegać samego siebie – poprzez porównania, oceny, nierzadko rywalizację. I mamy poczucie, że wszystko „gra”, że z nami wszystko w porządku. Bo bycie odludkiem traktowane jest u nas jako dziwactwo, albo jakaś dysfunkcja społeczna. A to wcale tak nie działa. Czasami nie chcemy spotykać się z ludźmi, bo nie mamy z nimi wspólnych tematów, bo tracimy czas i własną energię na czczą paplaninę, bo zajmują nas na siłę swoimi sprawami. Bo z ludźmi jest jak z książkami – nie ważne ile czytasz, ważne co. Nie ważne zatem ilu masz znajomych, ale jaka jest jakość tych znajomości. Mówiąc nieco przekornie: czasem samotność jest jedynym wyjściem, by pobyć z kimś interesującym.

Z drugiej strony, ileż wokół par, małżeństw, grup towarzyskich, gdzie ludzie i tak czują się samotni. Te wszystkie rozmowy rodzinne ograniczające się do standardowych: jak w szkole/ jak w pracy? Bez oczekiwania na szczere i wyczerpujące odpowiedzi. Te pogaduchy przy kawie dotyczące wakacyjnych planów i narzekania na szefów/dzieci/partnerów/życie. To ślizganie się po powierzchni, najlepiej bez zobowiązań.
I wiśnia na torcie – zdanie, które jak mantra powraca za każdym razem, gdy reszta społeczeństwa uzna nas za samotników: jak będziesz sam, to na stare lata/w chorobie nikt ci nawet szklanki wody nie poda. Ja zawsze w takich sytuacjach pytam, kto poda szklankę wody 90 – letniej wdowie, której liczne potomstwo rozjechało się po całym świecie? Nie w tym rzecz!
To, czy jesteśmy sami (nie „samotni”), zależy wyłącznie od tego, w jaki sposób postrzegamy siebie i innych. Czy tworzymy blokady i granice, czy oddzielamy siebie od „innych”, czy jednak szukamy z nimi porozumienia, tworzymy więzi. Czy traktujemy ludzi jak wrogów, czy budujemy relacje także z obcymi. Bo nierzadko to oni właśnie wyciągają do nas pomocną dłoń, pomimo, że ani tego od nich nie oczekujemy, ani na to nie liczymy. A jednak to się wydarza!

„Między jednostką a innymi istnieje ścisła zależność. Nasze własne przetrwanie zależy całkowicie od innych. A zatem troska o innych w ostatecznym rozrachunku nam samym przynosi korzyć. (…) Nawet jeśli nie lubimy naszego sąsiada, musimy żyć obok siebie. Taka jest rzeczywistość. Zważywszy na okoliczności, zawsze lepiej żyć w zgodzie i przyjaźni niż podtrzymywać negatywne nastawienie.”*

Poza tym nigdy do końca nie jesteśmy sami. Życie to system naczyń połączonych, nikt z nas nie jest odludną wyspą. Współzależymy od siebie – czy tego chcemy, czy nie. Musimy tylko nauczyć się to dostrzegać. wyobraź sobie taką sytuację: siedzisz sam/a w domu i pijesz wyborne wino. Na pozór poza tobą i winem nie ma tu nikogo. Ale kiedy zastanowisz się nad tym głębiej, zauważysz, że wino nie wzięło się znikąd. Ktoś posadził winorośl, ktoś inny pielęgnował, jeszcze inny zbierał, ktoś musiał je przelać z kadzi do beczek, a potem do butelek. Wysiłek i zaangażowanie wielu ludzi doprowadziło do tego, że możesz delektować się smakiem i aromatem tego trunku.** Przy odrobienie wrażliwości możesz poczuć rodzaj więzi z ludźmi, których nie znasz, a których obecność możesz wyczuć niemal fizycznie. Zatem nigdy nie jesteś do końca sam. A twoja samotność jest tak naprawdę wyborem. Nawet jeśli wydaje Ci się, że to przekleństwo, bo nie potrafisz nawiązywać relacji z ludźmi, jesteś nieśmiały, niepewny siebie itp. Tak naprawdę to tylko zasłona dymna. Wystarczy odrobina uprzejmości na co dzień, uśmiech posłany sąsiadowi, otwarcie na obecność innych. Nie trzeba od razu się zaprzyjaźniać i zapraszać na piwo. Wystarczy wiedzieć w innych takich samych ludzi, jak my. Zapewniam, że uczucie osamotnienia, rozpłynie się w niebycie bardzo szybko.

„Twoje własne szczęście wiąże się z innymi ludźmi. Dlatego troszcz się o innych i nie rób im krzywdy, a w efekcie doświadczysz szczęścia”***

Samotność nie oznacza „bycie samemu”. Oznacza umiejętność wsłuchania się w siebie, samopoznanie, zdolność refleksji, daje szanse rozwoju świadomości. Nie tracąc czasu na codzienne, banalne, niewiele wnoszące do życia spotkania i rozmowy, mamy możliwość wykorzystanie go na naukę, wzrastanie, albo na miłą rozrywkę – dokładnie taką, jaką lubimy, bez przyporządkowania się trendom, modom i temu co dorosłemu człowiekowi wypada, a co nie. Kiedy potrafimy cieszyć się własnym towarzystwem, to przestaje mieć znaczenie. Bo kto mi w takiej sytuacji zabroni „zmarnować” pół dnia z „Assassin’s Cread” czy „Uncharted”?

„Ekstaza przyjemności przychodzi, kiedy nie lękasz się być sam, gdy nie należysz już do świata rzeczy i nie jesteś do niego przywiązany. Wtedy – jak brzask poranka – pojawia się ona w milczeniu i znaczy złotą ścieżkę wśród tej wielkiej ciszy, co istniała od początku, jest teraz i będzie tu zawsze.”****

* „Harmonia światów. Rozmowy z Dalaj Lamą”, Wyd. Nirvana 1997 r.
** pięknie opowiada o tym bohater filmu „Bezdroża„, Miles Raymond. Polecam film nie tylko miłośnikom wina 🙂
*** XIV Dalajlama „Ścieżka buddyzmu tybetańskiego”, Wyd. Editio 2013 r.
**** Krishnamurti „Samopoznanie. O medytacji”, Wyd. Trickster 1995 r.

 

foto: Johanna Ljungblom/freeimages.com
Jeśli Ci się spodobało, podaj dalej :)
Bookmark the permalink.

Comments are closed