Pochwała zwyczajności

Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy wyjątkowi. Że tylko nam przytrafiają się rzeczy, które zasługują na uwagę – nasze traumy są najboleśniejsze, nasze problemy największe, nasze talenty najbardziej niezwykłe. A jeśli nie mamy talentów – zawsze znajdziemy w sobie coś wyjątkowego – bez względu czy jest to wartość pozytywna, czy też nie. Stajemy się bardziej zapracowani od innych, bardziej wrażliwi, chorowici, wymagający, cierpiący. Byle tylko odróżnić się od tła, byle nie poczuć, że jesteśmy zwyczajni. Bo dzisiaj bycie zwyczajnym stało się passé, to niemal ułomność, której zaczynamy się wstydzić i zrobimy bardzo wiele, by od niej uciec. Dobrze, jeśli zaczynamy inwestować we własny rozwój, gorzej, jeśli bycie „wyjątkowym” staje się celem samym w sobie.

Bycie wyjątkowym ze swojej definicji nie jest dane wszystkim. Gdyby tak było – wyjątkowość stałaby się normą, zwyczajnym stanem, straciłaby znaczenie. Byłaby tym, od czego tak skwapliwie uciekamy. Niestety, bycie wyjątkowym jest zarezerwowane dla wybitnych jednostek, dla osób obdarzonych talentami, zdolnościami i predyspozycjami do czynienia rzeczy niezwykłych i wyjątkowych. Jednak większość z nas taka nie jest – jesteśmy zwyczajni, przeciętni, mieścimy się w normie. I tu rodzi się problem. Żyjemy bowiem w świecie, w którym promuje się niezwykłość wszelkiego rodzaju – bez względu na to, czy ma ona sens, czy też nie, czy niesie ze sobą jakąś wartość, czy stała się już groteskowa i parodiuje samą siebie. I stąd biorą się te wszystkie lansy na portalach społecznościowych, są biorą się internetowe „gwiazdy”, celebryci znani z tego, że są znani, stąd bierze się także promocja miernoty, którą za wszelką cenę stara się wcisnąć w kostium wyjątkowości.

Całymi dniami i dzień po dniu zalewa nas to, co naprawdę niezwykłe. Najlepsze z najlepszych. Najgorsze z najgorszych. Najbardziej nieprawdopodobne zjawiska. Najzabawniejsze żarty. Najbardziej wkurzające wiadomości. Najstraszliwsze zagrożenia. Bez końca.
Nasze życie wypełniają dziś informacje odpowiadające ekstremom krzywej dzwonowej funkcji ludzkich doświadczeń, bo w branży medialnej właśnie to zapewnia oglądalność, a oglądalność to pieniądze. Oto sedno sprawy. Zdecydowana większość życia rozgrywa się jednak w niezbyt interesującej strefie środkowej. Zdecydowana większość życia nie jest niezwykła, lecz raczej dosyć przeciętna.*

 

Ludzie, którzy funkcjonują w takim świecie, prędzej czy później muszą poczuć, że będąc zwyczajni, są jakoś upośledzeni, za wszelką cenę starają się więc tę ułomność ukryć, nie chcą czuć się gorsi, wyobcowani. To zaś prowadzi do napięć, stresu, frustracji, obniżenia poczucia własnej wartości. Stąd biorą się kompleksy, złość, poczucie niespełnienia i niesprawiedliwości. Aby tego uniknąć, zaczynamy na siłę szukać takich sfer własnego życia, w których możemy wyróżniać się od innych – jedni popadają w samozachwyt i zarzucają nas niesamowitymi historiami (jeśli jadą na wakacje, to oczywiście są one najlepsze, jeśli się zakochują, to oczywiście w najbardziej wyjątkowej osobie na ziemi, jeśli prowadzą firmę, to oczywiście odnoszą sukces za sukcesem), a inni wpadają w cykl ofiary i kiedy z nimi rozmawiamy, mamy wrażenie, że wszechświat się uwziął, by utrudnić im życie. Zatracają się w tym i zaczynają wierzyć, że tak wygląda rzeczywistość, karmią się iluzją, nawet wówczas, kiedy iluzja ta działa na ich niekorzyść, krzywdzi ich i niszczy.

Prawda jest jednak taka, że nie musimy być wyjątkowi, by być wspaniałymi ludźmi. Nie musimy mieć żadnych talentów, aby być dobrymi, życzliwymi, wrażliwymi istotami. Zwyczajność nie jest miernością. Zwyczajność daje odpowiedni dystans do nas samych i do rzeczy, które wydarzają się wokół nas. Zwyczajność uwalnia nas od dramatyzowania, od pozerstwa, od presji. Daje spokój i pozwala cieszyć się życiem, pozwala doceniać drobne przyjemności i małe sukcesy. Nie zadręcza nas, kiedy ponosimy porażki i popełniamy błędy. Mamy przecież do nich prawo. Zwyczajność daje nam wewnętrzną wolność i prawo o decydowaniu o tym, co jest dla NAS ważne, a co nie.

Moje zwykłe życie, nieprzegięte w żadną stronę.
Zwykłe, nie błyszczy jak miliony monet, lecz ma swoje tempo
(…)
Zwykłe znaczy piękne.
Bez „och” znaczy piękne.
Bez „ach” znaczy piękne.
Bez „łał” znaczy piękne.**

 

Być może stwierdzisz, że zwyczajność jest mało interesująca. To nieprawda. Potęga zwyczajności polega na tym, że znajduje się pośrodku skali, a jej naturalnym stanem jest równowaga. Wyjątkowość nie daje gwarancji szczęścia i spełnienia. Daje jedynie zainteresowanie innych. A jak wiadomo po życiu wielu gwiazd – to właśnie staje się z czasem ich największym koszmarem.

 

* Mark Manson „Subtelnie mówię f**k”, rozdz. 3, Wyd. Sensus, 2017 r.
** Fisz Emade Tworzywo „Zwykły”, 2018 r.

 

 

Jeśli Ci się spodobało, podaj dalej :)
Bookmark the permalink.

Comments are closed