Myślę, więc jestem…?

Któż nie zna słynnego stwierdzenia Kartezjusza, z którym tak ochoczo zgodził się cały zachodni świat? Myślę, więc jestem. A zatem to myśl definiuje mnie, moje jestestwo, moje istnienie. Myśl – ten ulotny, nieuchwytny twór rodzący się w mojej głowie w odpowiedzi na bodźce płynące z zewnątrz. Bo przecież zawsze myślimy o czymś, nie umiemy myśleć o niczym. A kiedy przestajemy myśleć, kiedy w zachwycie patrzymy na piękny obraz lub słuchamy muzyki – czy wtedy też jesteśmy?  Przecież wówczas nasz umysł zanurzony jest w ciszy… czy oznacza to, że przestajemy istnieć i pojawiamy się dopiero, gdy ten błogostan zaburzy pierwsza myśl, ocena, etykieta?

czytaj dalej