• Inni

    „A więc to jest właśnie piekło. Nigdy bym nie uwierzył… (…). Żadnych palenisk nie trzeba. Piekło to są inni” – powiedział Garcin, bohater sztuki „Przy drzwiach zamkniętych” Jeana Paula Sartra i powiedzenie to przeszło do historii, nie tylko literatury i dramatu. Piekło to inni – stało się celną definicją tego, z czym większość z nas się zmaga na co dzień. Lubimy być akceptowani. Nawet jeśli jesteśmy samotnikami, zdecydowanie lepiej się czujemy, gdy mamy poczucie, że nie jesteśmy odszczepieńcami, że mimo różnic, przynależymy do stada, bez względu czy to będzie rodzina, krąg znajomych, wspólnota wyznaniowa, naród czy grupa społeczna.

  • Nasze emocje to nie my

    Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne, ale kiedy bliżej się przyjrzeć… Bo czy kiedy wyciszysz umysł i nie skupiasz się na towarzyszących ci emocjach, czy przestajesz być sobą? Raczej nie. Poza tym emocja bez ciebie i twojej uwagi przestaje istnieć. Zatem nie ma sensu utożsamiać się z czymś tak eterycznym i nietrwałym. Poza tym różnie reagujemy na podobne bodźce — raz jakieś zdarzenie wywoła w nas gniew, a innym razem tylko wzruszymy ramionami. Czy w takiej sytuacji uzależnianie życia od tak chimerycznych i nieobliczalnych bytów, jakimi są emocje, ma sens? Może lepiej, zamiast pozwolić im zarządzać nami, my będziemy zarządzać nimi?

  • Wyobrażenia krzywdzą

    Jiddu Krishnamurti, hinduski myśliciel żyjący w latach 1895 – 1986, często powtarzał, że największym problemem ludzi jest to, iż żyją wyobrażeniami. Gdyby się od nich uwolnili i zaczęli widzieć istotę rzeczy, większość ich kłopotów rozpłynęłaby się w niebycie. Większość z nas od razu przyzna mu rację. Wiadomo przecież, że podstawa to obiektywna ocena rzeczywistości. Tylko czym ona jest?

Translate »