• Uważna obecność na co dzień

    Wiele mówi się o zbawiennym wpływie formalnej praktyki uważności jaką jest medytacja. Siedzenie w określonej pozycji, z odpowiednią intencją, z dłońmi ułożonymi w mudrę, w ciszy lub z mantrą, daje bez wątpienia poczucie spokoju, zrównoważenia i pełni. Ale formalna praktyka nie jest celem samym w sobie. To raczej przygotowanie i trening do tego, aby pełna uważność towarzyszyła nam w każdej chwili – od przebudzenia do zaśnięcia, bez względu na okoliczności, warunki i na to, co dzieje się wokół. Uważna obecność na co dzień to właśnie stan, do którego dążymy podczas każdej formalnej sesji mindfulness lub medytacji i o który warto zadbać bez względu na to, co się właśnie robi.

  • Myślę, więc jestem…?

    Któż nie zna słynnego stwierdzenia Kartezjusza, z którym tak ochoczo zgodził się cały zachodni świat? Myślę, więc jestem. A zatem to myśl definiuje mnie, moje jestestwo, moje istnienie. Myśl – ten ulotny, nieuchwytny twór rodzący się w mojej głowie w odpowiedzi na bodźce płynące z zewnątrz. Bo przecież zawsze myślimy o czymś, nie umiemy myśleć o niczym. A kiedy przestajemy myśleć, kiedy w zachwycie patrzymy na piękny obraz lub słuchamy muzyki – czy wtedy też jesteśmy?  Przecież wówczas nasz umysł zanurzony jest w ciszy… czy oznacza to, że przestajemy istnieć i pojawiamy się dopiero, gdy ten błogostan zaburzy pierwsza myśl, ocena, etykieta?

  • Taki świat, jaka świadomość

    W przepastnych zasobach internetu, trafiłam pewnego dnia na mema, który zmusił mnie do zastanowienia. Oryginalny tekst brzmiał następująco: „Your perception of the world is a reflection of your state of consciousness”*, co w luźnym tłumaczeniu oznacza mniej więcej, że nasze postrzeganie świata zależy od poziomu naszej świadomości. Niby oczywiste, niby truizm, niby banał, ale czy rzeczywiście na co dzień poświęcamy czas własnej świadomości? Czy zdecydowanie częściej tylko podążamy za raz utartymi schematami i pokrętną logiką dyskursywnego umysłu?

Translate »