Uważna obecność na co dzień

Wiele mówi się o zbawiennym wpływie formalnej praktyki uważności jaką jest medytacja. Siedzenie w określonej pozycji, z odpowiednią intencją, z dłońmi ułożonymi w mudrę, w ciszy lub z mantrą, daje bez wątpienia poczucie spokoju, zrównoważenia i pełni. Ale formalna praktyka nie jest celem samym w sobie. To raczej przygotowanie i trening do tego, aby pełna uważność towarzyszyła nam w każdej chwili – od przebudzenia do zaśnięcia, bez względu na okoliczności, warunki i na to, co dzieje się wokół. Uważna obecność na co dzień to właśnie stan, do którego dążymy podczas każdej formalnej sesji mindfulness lub medytacji i o który warto zadbać bez względu na to, co się właśnie robi.

czytaj dalej

Koszmar własnej rzeczywistości

Teoretycznie rzeczywistość wokół nas jest obiektywna. To jednak wielkie uproszczenie, ponieważ nic nie jest takie, jakie się wydaje. Ilu obserwatorów – tyle wersji wydarzeń, tyle opinii, ocen i doświadczeń. Nawet coś, co wydaje się niepodważalnym dowodem obiektywnej prawdy, bardzo łatwo podważyć. Na przykład kolor. Inaczej widzą kolory ludzie, inaczej zwierzęta. Często także sami różnie odbieramy barwy – jedni widzą różnicę poszczególnych odcieni, inni nie. Poza tym konia z rzędem temu, kto jest w stanie ocenić kolory po ciemku. Inaczej kolory wyglądają w świetle dziennym, a inaczej w podczerwieni. Co zatem jest obiektywne? Nawet materia nie jest taka, jak się wydaje. Dzięki mechanice kwantowej wiadomo już, że cząsteczki na podstawowym poziomie tak naprawdę nie są stałymi bytami o sferycznym kształcie, a raczej dynamicznymi układami prawdopodobieństwa, a atomy to głównie przestrzeń pomiędzy jądrem a chmurą elektronową.

czytaj dalej

Mistrzowie tworzenia problemów

Czasem odnoszę wrażenie, że większość ludzkich problemów to jakiś kosmiczny żart. Zupełnie tak, jakby wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi, ludzkość uparła się, by marnować tę krótką chwilę, jaka jest jej dana tu – na Ziemi  – na absurdalne, wyczerpujące, niszczące, a w gruncie rzeczy pozbawione większego znaczenia spory, awantury, hejty, zmartwienia i inne destrukcyjne zachowania. Dlaczego tak myślę? Powodów jest całkiem sporo.

czytaj dalej

Moc świadomego życia

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, jaką daje nam medytacja, coś, co jest największym profitem z jej praktykowania, wybrałabym rozwój Świadomości — takiej przez duże „Ś”, świadomości życia, świata, emocji, siebie i innych. Świadomości wrażliwej, troskliwej, dającej schronienie, a tym samym poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa i spokoju. Bo od tego rodzaju świadomości tak naprawdę wszystko się zaczyna i na nim wszystko się kończy. To ona niesie za sobą uważność (ang. mindfulness), przytomną obecność w teraźniejszości, dzięki niej możemy skutecznie zarządzać swoimi emocjami i myślami, bo wreszcie możemy im się przyjrzeć bez utożsamiania się z nimi, możemy podejmować dobre decyzje i unikać wszelakich mód i fanaberii.
czytaj dalej

Taki świat, jaka świadomość

W przepastnych zasobach internetu, trafiłam pewnego dnia na mema, który zmusił mnie do zastanowienia. Oryginalny tekst brzmiał następująco: „Your perception of the world is a reflection of your state of consciousness”*, co w luźnym tłumaczeniu oznacza mniej więcej, że nasze postrzeganie świata zależy od poziomu naszej świadomości. Niby oczywiste, niby truizm, niby banał, ale czy rzeczywiście na co dzień poświęcamy czas własnej świadomości? Czy zdecydowanie częściej tylko podążamy za raz utartymi schematami i pokrętną logiką dyskursywnego umysłu? czytaj dalej

Duchowość vs „duchowość”

„Zawsze jestem podejrzliwa wobec ludzi, którzy wygłaszają anielskie proklamacje o tym, jakie wszystko wokół nich jest piękne i świetliste. Kiedy natknę się na kogoś takiego, ogarnia mnie chęć kupienia strzelby.”* I chyba nie tylko w Donnie Farhi w takich sytuacjach budzą się mordercze instynkty. Zajmując się inteligencją duchową i rozwojem tego właśnie obszaru naszej osobowości, zdarza mi się spotykać na swojej drodze ludzi, którzy z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu uznali, że posiedli prawdę objawioną, dotknęli boskości i teraz będą nieść tę mądrość między nieoświecony lud.
czytaj dalej

Nie osądzaj

Jedną z niewątpliwych korzyści płynących z medytacji jest umiejętność nieosądzania. Nie wiedzieć czemu wpojono nam, że powinniśmy mieć osąd i opinię na każdy temat. Często sądy te skażone są tradycją i zwyczajami, w jakich wzrastaliśmy, przejmujemy je od swoich rodziców, rówieśników, nauczycieli i ludzi, którzy nas otaczają. Potem wierzymy, że są nasze i gotowi jesteśmy oddać za nie życie.
czytaj dalej

Matrix nasz codzienny

Żyjemy w matrixie czy tego chcemy, czy nie. Świat wokół tak naprawdę ma tyle wersji, ilu ludzi na nim żyje. Co więcej, za każdym razem, gdy ponoszą nas emocje, świat staje się kolejnym wariantem samego siebie. Jeszcze dwa dni temu był dla mnie nieprzychylnym, ponurym miejscem, pełnym zagrożeń i  potencjalnych niepowodzeń. Dzisiaj wygląda już inaczej, chociaż nic się w realnym wymiarze nie zmieniło.
czytaj dalej

Toksyczne ego

Często zastanawiam się kiedy dokładnie ego przejęło nad nami, ludźmi, pełną władzę? Dlaczego oddaliśmy mu bez walki samych siebie? To, że zarządza funkcjami poznawczymi i intelektualnymi, to przecież za mało, by decydować o całym naszym życiu, w każdym jego wymiarze. Nie jesteśmy przecież tylko swoim rozumem, nie jesteśmy swoimi myślami, ani tym bardziej emocjami. Jesteśmy czymś znacznie więcej. A mimo to lekką ręką oddaliśmy palmę pierwszeństwa bytowi, który przypomina rozkapryszonego i rozwydrzonego małolata, z nieograniczonym dostępem do bomby atomowej.
czytaj dalej

Jak pokonać swoje lęki

Zazwyczaj w obliczu zmian i wszelkich życiowych „niewiadomych” czujemy się nieswojo. Czasami to tylko ukłucie w okolicy żołądka, a czasami napad paniki. To normalne, że obawiamy się tego, co nieznane, że piszemy czarne scenariusze przyszłych wydarzeń i najchętniej zapadlibyśmy na ten czas w drzemkę, by obudzić się, kiedy będzie już po wszystkim i będzie OK. Oczekiwanie jest chyba w tym wszystkim najgorsze. Zbyt wiele czasu daje naszemu ego wymarzone pole do działania – tworzy więc ochoczo obrazy, myśli, nakręca się i doprowadza nas do metaforycznego (a czasami dosłownego) szaleństwa i myślowej biegunki: co będzie?, jak będzie?, czemu będzie?, i dlaczego? A czy będzie dobrze? A czy będzie źle? A jeśli źle, to jak bardzo? itd., itp., i bez wytchnienia. Najgorsze, co można zrobić, to się temu poddać. Ale jak tu zachować spokój? czytaj dalej

Być w pełni świadomym siebie

Słucham wykładu Tenzina Wangyala Rinpoche, nauczyciela i mistrza tradycji Dzogczen, jednej ze ścieżek buddyzmu tybetańskiego Bön. Omawia pewien tekst, a właściwie jego drobny wycinek – „21 gwoździ”, które wchodzą w skład najważniejszych tekstów Dzogczen z Ustnej Tradycji Siang Siung. Mówi o tym, co teoretycznie każdy z nas powinien wiedzieć, a jednak jego słowa uzmysławiają nam, jak dalecy jesteśmy od zrozumienia prawdy. Zadał jedno ważne pytanie: jak często jesteście w pełni świadomi samych siebie?

czytaj dalej

Odpuść!

Wydaje nam się, że aby coś w życiu osiągnąć, nie wolno nam odpuszczać, nie powinniśmy rezygnować z niczego, co sobie wymyśliliśmy, do czego z takim uporem dążymy, o czym marzymy. Ciągle słyszymy, że „zwycięzcy nie odpuszczają”. I im bardziej wszyscy nie odpuszczamy, tym na świecie przybywa frustratów. Czy to aby nie zastanawiające?

czytaj dalej

Proste sposoby na lepszy świat

Zwykliśmy myśleć, że nie mamy wpływu na rzeczywistość. Że świat jest, jaki jest, że winę za to ponoszą bliżej nieokreśleni „inni”. My sami zazwyczaj nie mamy sobie nic do zarzucenia, co najwyżej z dezaprobatą wyrażamy się o tym, co nas otacza: o nieodpowiedzialności polityków, o chciwości finansistów, o głupocie bliźnich, zdeprawowanej młodzieży, o zbyt dużej tolerancji i o zbyt małej tolerancji. I na ogół takie narzekania kończą się się stwierdzeniem „ale ja przecież nic na to nie poradzę?”. Czy aby na pewno?
czytaj dalej

Wdzięczność – klucz do szczęścia

W natłoku codziennych zajęć rzadko myślimy o wdzięczności. Jeśli już – to wyłącznie w kontekście jakiegoś wyjątkowego zdarzenia – wygranej na loterii, cudownego wyzdrowienia, znalezienia wymarzonej pracy lub partnera. Te wyjątkowe momenty celebrujemy, upamiętniamy na fotografiach i w rodzinnych opowieściach.  Drobiazgów nie doceniamy, są zbyt oczywiste, przyziemne i mało efektowne. Poza tym trudno nam być wdzięcznym za przeciwności losu, kłopoty i nieprzyjemności.

czytaj dalej