Życie jak ocet?

Dawno, dawno temu, w odległej krainie, artysta namalował pewien obraz. Widać na nim trzech mężczyzn pochylonych nad kadzią. Nie są to jednak zwykli mężczyźni – możemy się domyślać, że to wielcy mistrzowie*. Być może są w trakcie gorącej dyskusji, a może pogrążeni w rozmyślaniach, zajęci są roztrząsaniem ważnych spraw. Tego nie wiadomo. Widzimy tylko jeden „kadr” tego spotkania. Ale popuśćmy wodze fantazji i dopiszmy dalszy ciąg tej historii.

Mężczyźni kosztują smak płynu z kadzi. Co to za płyn?  Dajmy na to, że ocet. Przy kosztowaniu octu warto zachować ostrożność. Testują go więc zanurzając jedynie i oblizując palec wskazujący. Taka odrobina wystarczy do degustacji. Ich miny mówią za to wiele. Możemy się domyślać, że chociaż ocet jest ciągle ten sam, każdy z nich ocenia go inaczej. Jak to możliwe? Przecież ocet nie zmienia swojego smaku w jakiś magiczny sposób, nie zmienia swoich właściwości – po prostu jet, jaki jest. A mimo to dla każdego z mężczyzn jest całkiem inny.

Jeden się krzywi z niesmakiem, drugi wydaje się być niezadowolony, a trzeci uśmiecha się pod nosem.W zależności od swoich przekonań, przyzwyczajeń i nawyków myślowych, każdy z nich stworzył sobie swój własny ogląd rzeczywistości – pierwszy uznał, że ocet jest cierpki i daleki od ideału, dla drugiego był gorzki i nieprzyjemny, trzeci zaś, że ocet jest octem – dokładnie takim, jaki być musi.

Z życiem jest dokładnie tak samo, jak z tym octem. Najczęściej nie jest ani dobre, ani złe. Po prostu jest. To my – degustujący – nadajemy mu cechy, etykietujemy i oceniamy. Najczęściej odnosimy się przy tym jedynie do własnych wyobrażeń na temat życia, a nie do niego samego. W zależności od doświadczeń, wychowania, kultury, w jakiej wzrastaliśmy i wielu innych zewnętrznych czynników, staramy się „obiektywnie” ocenić rzeczywistość, samych siebie i życie. Ale tak się nie da. To nie działa. Jest jedynie przyczyną rozczarowań. Aby tego uniknąć, wystarczy dostrzec, że skoro świat i życie są takie, jak nam się wydają, to wystarczy zmienić ogląd rzeczy. Dotrzeć do ich istoty. I broń Boże, nie zachęcam do tego, by niczym wioskowy głupek, podchodzić do życia bezrefleksyjnie. Zachęcam do tego, by uwolnić się od wdruków w naszych głowach, które nakazują tak a nie inaczej reagować na to, co nas spotyka. Uwolnienie się od tego przynosi wielką ulgę. Daje też spokój i poczucie uwolnienia. Od tej pory jedynie od nas zależy, czy coś jest „fajne”, czy też nie. A nawet jeśli nie jest fajne, albo nie tak fajne, ja byśmy chcieli, to samo możemy zdecydować, czy wpędzi nas to w bezsenność czy nie, czy będziemy się tym zadręczać, czy nie. To my sami możemy dostrzec w zdarzeniach i sytuacjach, które nas spotykają na co dzień albo dobro, albo zło. Najlepiej oczywiście, jeśli dostrzeżemy jedno i drugie. Bo to właśnie harmonia, delikatna i dynamiczna równowaga dają poczucie prawdziwego szczęścia i spełnienia. Uwalniają nas od znanego i pozwalają na nowo definiować swoją rzeczywistość.

Zapewniam Cię, że nawet najgorsze sytuacje, najbardziej przykre doznania (od razu zaznaczam, że nie mówimy tu o ekstremach, patologiach itp., a o tym, co spotyka większość nas na co dzień), przy odpowiednim dystansie  i nastawieniu mogą okazać się mniej bolesne, niewarte uwagi. Możemy z nich też wyciągnąć naukę, dzięki czemu unikniemy popełniania tych samych błędów. Tak czy inaczej – wychodzimy na swoje. Warto więc spróbować. I warto się uśmiechać, bez względu na okoliczności.

* Te trzy postaci to symbole „Trzech Nauk” Chin –  K’ung Fu-tse (Konfucjusza), Buddy i Lo-tse. Stoją pochyleni nad kadzią z octem symbolizującą Istotę Życia. Bardzo ciekawie opisuje ten rysunek Benjamin Hoff w swojej książce „Tao Kubusia Puchatka” – w prosty sposób wyjaśnia tam różnice w podejściu do rzeczywistości trzech wielkich nauk Wschodu. Dla Konfucjusza ocet jest kwaśny, ponieważ jego zdaniem teraźniejszość rozeszła się znacznie z przeszłością, a ludzki świat nie harmonizuje z Drogą Niebios. Dla Buddy – ocet gorzki smak, bo ziemskie życie pełne jest cierpienia i wypełnione pragnieniami oraz przywiązaniem, a jedyną drogą do wyzwolenia jest Nirwana, zaś dla Lao-tse świat jest wspaniałym nauczycielem, a kiedy przestrzega się jego praw, wówczas wszystko układa się doskonale. Rezultatem harmonijnego sposobu życia jest szczęście. Dlatego on jedyny uśmiecha się kosztując ocet.

 

„Kosztujący ocet” rysunek tuszem na papierze, Kanō Isen’in, oryginał znajduje się w Muzeum Sztuki w Honolulu

 

 

 

 

Jeśli Ci się spodobało, podaj dalej :)
Translate »